A. Kuczyński - Bóg jest Bogiem cudów.
Ew. Mat. 14:13-21 (BW)
To jest słowo, którym Bóg chce dzisiaj w nas rozbudzić pewne nastawienie, pewną postawę naszego serca, postawę wiary gotowej, by w jej życiu działy się Boże cuda, Boże znaki. W gruncie rzeczy, gdy czytamy to słowo, to myślimy: Bóg jest wielki. Bóg jest cudowny. Bóg czyni cuda. Cuda, które dla ludzi myślących racjonalnie wydają się niemożliwe. Ale my bądźmy gotowi w naszym życiu na wielkie dzieła Boże.
Są tu pewne myśli, na które chciałbym zwrócić uwagę. Jak czytaliśmy, Jezus był na miejscu pustym, na osobności. Kiedy patrzysz na swoje życie duchowe, na swoje chodzenie z Panem, na swoją drogę, myślę że nieraz czujesz się jak człowiek, który został sam. Nawet czasami może przeżywasz to, że Bóg jest jakby na osobności, gdzieś w pustym miejscu, nie ma Go koło ciebie - czasami tak czujemy, tak przeżywamy nasze chrześcijańskie życie. Siedzimy w zborze, czujemy się opuszczeni przez Pana, samotni. Wtedy przychodzą do nas ludzie i opowiadają nam wspaniale świadectwa. Słyszymy jak ktoś z przodu mówi: Wiecie jaki Bóg jest wspaniały! Uczynił coś cudownego w moim życiu! I wtedy, gdy słyszymy to opowiadanie jesteśmy poruszeni, jesteśmy zbudowani. Na prawdę dobrze się czujemy! Przez pół dnia, albo do końca nabożeństwa... Wychodzimy i trafiamy na tę szarą rzeczywistość naszego życia. Bóg jakby jest na pustym, osobnym miejscu, gdzieś jakby daleko od nas. Oczywiście, że jest to subiektywne odczucie. To my tak czujemy. Bóg jest zawsze przy nas, ale czasami tak się zdarza, że wydaje nam się, że jest na pustym, osobnym miejscu.
We fragmencie, który czytaliśmy znajduje się bardzo ważne przesłanie: dowiedzieli się o tym ludzie, że Pan Jezus jest gdzieś na osobności, jest sam, stoi gdzieś z boku. I co zrobili? "A kiedy o tym usłyszał lud, poszedł za nim z miast piechotą", udał się w to miejsce, gdzie jest Jezus. Tak często jest w naszym życiu, że jeśli chcemy doświadczyć Bożej mocy, Bożej łaski, Bożego miłosierdzia to musimy zrobić krok, musimy odwrócić się ku Panu, otworzyć drzwi naszego serca. Może jest tak, że Bóg stoi koło ciebie właśnie dzisiaj, może nawet czujesz, że ON położył rękę na twoim ramieniu, ale to ty musisz zrobić w Jego kierunku krok, to ty musisz swoje serce na Niego otworzyć, to ty musisz się do Niego zwrócić. A gdy to zrobisz, doświadczysz tego, o czym mówi wiersz 14 "i wyszedłszy ujrzał mnóstwo ludu i zlitował się". Kiedy robisz zwrot ku Panu, jeden krok w kierunku Boga, gdy otworzysz swoje serce na Niego, wystarczy, że naciśniesz klamkę, wtedy okazuje się, że Bóg robi w stosunku do ciebie wielomilowy marsz. On po prostu idzie do ciebie, przychodzi z daleka. On przychodzi do ciebie. Tak jak ten ojciec miłosierny z opowieści o marnotrawnym synu wybiega na spotkanie z tobą, biegnie ku tobie, rzuca ci się na szyję, przytula cię do swego serca, odnawia z tobą relacje. Ale musisz zrobić krok, musisz otworzyć swoje serce, musisz się ku Niemu zwrócić. Oczywiście, że jest to interpretacja, ale jest w tym prawda, której doświadczamy w życiu: Bóg stoi obok nas i czasami czeka na znak od ciebie, ode mnie, że jesteś gotowy przyjść do Pana, otworzyć się na Niego, otworzyć się na Jego wolę. A kiedy to zrobisz, On przychodzi i przygarnia cię do swego serca. Taka jest prawda o naszym duchowym życiu: czasami trzeba coś dać z siebie, by otrzymać. Bóg oczekuje od nas codziennego zwracania się ku Niemu, ciągłej pracy nad społecznością z Nim. Ale wystarczy znak z twojej strony, aby Bóg się nad tobą zlitował, okazał ci całą swoją moc, swoją łaskę i dobroć. Nie musisz robić wielkich rzeczy. Nie musisz naprawiać od razu całego swojego życia, ale musisz dbać o to, by każdego dnia był ten znak, znak od ciebie - oto Panie jestem przed tobą, rób ze mną co chcesz...
Dalej czytamy, że ten Bóg w Jezusie Chrystusie zlitował się, kiedy ujrzał mnóstwo ludzi idących za nim. Uzdrowił chorych a potem dokonał wspaniałego cudu.
Bóg, któremu wierzysz, Bóg, z którego powodu jesteś tutaj dzisiaj, Bóg, który cię do siebie powołał, któremu odpowiedziałeś na wezwanie, to jest Bóg, który czyni cuda. Dlaczego Bóg czyni cuda? Czy kiedykolwiek zadałeś sobie to pytanie: Dlaczego Bóg jest w stanie czynić cuda? Dlaczego jest w stanie stanąć wbrew naturze i uczynić coś, co jest niezgodne z prawami natury? Dlatego, że jest wszechmogący! A kiedy czytasz Objawienie św. Jana 19:6 to widzisz, że to, co jest przedmiotem uwielbienia przez Jego lud, to przede wszystkim Jego wszechmoc i Jego panowanie. Moc i władza są ze sobą związane. Tylko ten może zapanować nad wszystkim, który ma moc. Ten, który panuje nad wszystkim, rzeczywiście ma moc rządzić wszystkim. Wszechmoc i królowanie, panowanie Boże. To sprawia, że Bóg czyni znaki i cuda, że może wszystko uczynić. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. On może wszystko, bo Jego jest władza i Jego jest wszelka moc. To jest Bóg, który żyje, panuje. Bóg, który ma wszelką moc. Nie ma w tym wszechświecie, w całej tej duchowej i fizycznej rzeczywistości osoby podobnej do Niego. Bóg, jeśli coś czyni, nawet jeśli czyni dzieło stworzenia, nie męczy się. A jeśli czytamy, że Bóg odpoczął, to napisane jest to z naszego powodu: sabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla sabatu. Sabat jest ze względu na nas, na nasze odpocznienie, ale Bóg się nie męczy.
Dlaczego warto o tym mówić, że Bóg jest Bogiem wszechmogącym, wywyższonym ponad wszystko, który może wszystko uczynić i nic nie jest dla Niego trudne? Dlaczego mówimy o tym, że Bóg jest Bogiem rzeczy niemożliwych? Myślę, że powodem jest to, że w naszym życiu chrześcijańskim stykamy się z rożnego rodzaju problemami i wyzwaniami, które stają przed nami jako coś tak potężnego, coś tak wielkiego, że wydaje się nam, że jest niemożliwe, aby Bóg rozwiązał ten problem. Patrzysz na problem w twoim życiu, czujesz się przyparty do muru i wydaje Ci się, że nie ma nadziei, nie ma możliwości rozwiązania. Uczniowie (w. 15) przyszli do Jezusa i mówią: "Panie Jezu pomyśl racjonalnie: jest późno, nie ma tu żadnego sklepu, rozpuść lud, niech kupią sobie w wioskach i miasteczkach jedzenie, pomyśl o nich Panie." To tak, jakby mówili: "jest problem, mamy problem Boże, mamy poważny problem, nie jesteśmy w stanie go rozwiązać, musisz coś z tym zrobić, musisz rozpuścić lud." Są problemy w naszym życiu, które nas przerastają, które wydają się niemożliwe do rozwiązania.
Nie ma nikogo podobnego do naszego Pana. Wiecie co On robi? Wiecie, bo czytacie Pismo Święte. Na początku nic nie było, a jednak On jednym swoim słowem powołał do istnienia to, czego nie było - "niech się stanie". I stało się! On nasze nic, albo nic nas otaczające, może zmienić w coś innego, w coś doskonałego. Kiedy stajesz przed Bogiem i mówisz: Panie, ja nic nie jestem w stanie zrobić, to On Ci mówi: "ale Ja z twojego nic mogę zrobić coś, Ja jestem Bogiem, który to czego nie ma powołuje do bytu". Czytamy o tym w Liście do Rzymian 4:17-21. Abraham - człowiek w podeszłym wieku, jest wystawiony na próbę wiary, słyszy od Boga wspaniałą obietnicę, że to on będzie ojcem wielkiego narodu. Człowiek, który patrząc na swoje ciało widzi, że jest obumarłe i że ciało jego żony jest obumarłe. Nie ma w nich nic, z czego mogłaby się ta obietnica ziścić. Abraham nie wątpi. Dlaczego?
Wcześniej czytamy: (w. 17) Ustanowiłem cię ojcem wielu narodów, zapewniona przed Bogiem, któremu zaufał, który ożywia umarłych i który to, czego nie ma, powołuje do bytu.
Bóg twoje nic, twój brak sił, brak nadziei może zmienić tak, że stanie się wokół ciebie inna, nowa rzeczywistość. Oto nie było świata, a zaistniał. Nie było życia, a powstało. Oto czytamy tutaj, że ludzie byli chorzy, a zostali uzdrowieni, nie było wystarczającej ilości pokarmu, a Bóg w cudowny sposób go rozmnożył. To nie jest jakaś baśń czy historia mająca ciebie zbudować, to jest historia, która potwierdza prawdę o Bogu!
Bóg jest Bogiem cudów. Bóg jest wszechmogący. Czy jest jakiś problem, aby zaakceptować to w swoim życiu i tego doświadczać? Jest - to jest problem tego, co mamy w naszym umyśle i w naszym sercu. Czy wierzysz w to rzeczywiście, że Bóg wszystko może? Ja powiedziałbym: wierzę! Ale zadałbym dalej Ci pytanie: oprócz tego, że wierzysz, że Bóg wszystko może i wspaniale to wyznajesz, to czy oprócz tego wyznania widać w twoim życiu, że żyjesz w zgodzie z tą prawdą? Czy raczej jesteś osobą, która coś ustami wyznaje, ale kiedy przychodzi w życiu do sytuacji, w której konfrontowany jesteś z problemami przestajesz wierzyć w tę prawdę?
Znacie ten przykład Marty, która jest opisana w ewangelii Jana 11 rozdziale, kiedy Jezus dowiedział się, że jego przyjaciel Łazarz umarł. Marta wychodzi na Jego spotkanie mówiąc: "Panie, gdybyś tutaj był nie umarłby brat mój, ale i tak wiem, że jeśli o cokolwiek będziesz prosił stanie się". Marta wyznaje wiarę, że Bóg, że Jezus może wszystko uczynić. Jezus jej mówi "Ja jestem zmartwychwstanie, kto we mnie wierzy będzie żył na wieki". A Marta na to: "Tak wierzę, że kiedyś wszyscy zmartwychwstaniemy." Ale Jezusowi wcale nie chodziło o to, czy kiedyś zmartwychwstaniemy. On dzisiaj pyta Ciebie, czy wierzysz w to, że Ja mogę wzbudzić z martwych, że Ja mogę rozwiązać twój problem, że mogę wejść do twojego życia i uporządkować je? Czy wierzysz w to dzisiaj, teraz, w tej chwili, w odniesieniu do twojego problemu, do twojego życia? Nie do tego, co będzie w przyszłości, nie do tego, co dotyczy innych ludzi. Czy Ty w to wierzysz? To jest problem twojego serca i twojego umysłu, a nie Boga. On może wszystko.
Ja myślę, że uczniowie Jezusa i Jezus pokazują w jaki sposób możesz patrzeć na problem. Są dwie perspektyw - z góry, albo z dołu. Jedna to perspektywa Boga, a druga - człowieka. Człowiek zawsze patrzy z dołu. Jeśli patrzymy na dziesięciopiętrowy blok z dołu, to wydaje nam się, że jest duży. Ale jeśli byśmy patrzyli na ten blok z góry, z wysokości 3000 m, to wyglądałby na taki bardzo malutki. Z góry wszystko wydaje się małe. I taka jest perspektywa Bożego spojrzenia. Człowiek, gdy patrzy na coś i mówi: to jest wielkie, potężne, nie do przejścia, to Bóg, który patrzy z góry mówi - tam nic nie ma. Dwie perspektywy patrzenia - ludzka i Boska. Jedna wyraża niemoc, druga wyraża możliwość. Jedna widzi fatalną rzeczywistość "nic się nie da poradzić", a druga tworzy rzeczywistość - "Bóg wszystko jest w stanie uczynić". Jedna rodzi pesymizm i apatię, "widzę, że coś przerasta mnie, czuję gorycz, nie podejmuję walki". Ale patrzenie na problem ze strony Boga sprawia, że mamy nadzieję, jesteśmy gorliwi, staramy się zrobić coś ze swoim życiem, z tym problemem. Jedna rodzi apatię, druga gorliwość, jedna rodzi pesymizm, a druga nadzieję.
To prawda, że ty nic nie możesz, ale On może wszystko! Kiedy przychodzisz do Boga i mówisz mu: Panie mam tylko te pięć chlebów i dwie ryby, tak niewiele, a tu taki wielki tłum to On mówi: "wystarczy". Gdybyśmy przynieśli mu jedną rybę i małą kromeczkę chleba, On powiedziałby "wystarczy, jestem Bogiem cudów, to nic zamienię w COŚ, co nakarmi wszystkich ludzi, którzy są tutaj". To wystarczy. Bóg jest Bogiem cudów.
Kiedy myślę o Chrystusie, który jest tutaj opisany, o naszym Panu, o naszym Zbawicielu, o Synu Bożym, który był prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, to w Jego postawie, w przejawach mocy, która była w Jego życiu, wydaje mi się, że jest ukryty obraz człowieka wierzącego. Nie w jego uczniach, a w Nim. Wszyscy to wiemy, mówią nam o tym Dzieje Apostolskie 10:38, że Jezus Chrystus, Syn Boży, prawdziwy Bóg i człowiek, tutaj na ziemi, jakby wyrzekł się całej swej Boskiej mocy i chwały, jakby ją zawiesił, nie używał jej. Ale to, co czynił, cuda których dokonywał, dokonywał w mocy Ducha Świętego. Tak mówi nam Słowo Boże. Przyjął moc Ducha Świętego i w mocy tego Ducha czynił wielkie znaki i cuda. Wiemy też, że kiedy Jezus odchodził powiedział o wielkiej i wspanialej obietnicy, którą zostawił całemu Kościołowi i wszystkim ludziom wierzącym: oto dam wam Ducha Bożego, oto ta Moc z wysokości zstąpi na was, napełni was i w Mocy tego Ducha będziecie mi świadkami, zarówno w tych wielkich cudownych czynach, jak i jakości waszego życia, świętości waszego życia, będziecie mi świadkami we wszystkim, w waszym życiu będzie widoczna Moc, cudowna Moc, Boża Moc! Nie jest to Moc wasza, nie jest to Moc z was, ale jest to coś, co jest wam dane. Ta obietnica jest dla was ale także dla wszystkich innych, którzy uwierzą w Jezusa Chrystusa, dlatego w naszym zborze, w naszym kościele często mówimy: módlmy się o chrzest Duchem Świętym, prośmy o napełnienie Duchem Bożym, o napełnienie Duchem z wysokości, bo dzięki Niemu mamy tę samą Moc, którą ma Jezus Chrystus. I jak Jezus powiedział: Ja stąd odchodzę ale kto wierzy we mnie, będzie czynił rzeczy takie same jak Ja czyniłem, a nawet większe (ew. Jana 14:12). Dzięki temu, że Bóg napełnia nas Duchem Świętym jesteśmy w stanie, mamy Moc, mamy potencjał aby być podobnymi do Jezusa Chrystusa.
Tego potrzebujemy - Jezus jest wzorem życia człowieka wierzącego, nie uczniowie. To Jezus jest tym wzorem, to Jezus w swojej ludzkiej naturze staje się dla nas wzorem w oparciu o Moc Bożą, o moc Ducha. "Będziecie dokonywać rzeczy, które ja czyniłem, a nawet większe". Bóg, który jest wszechmogący stoi po naszej stronie. On wszystko może, ale też tym samym, ci którzy w Niego wierzą wszystko mogą. Ty nie dysponujesz tą Mocą ale Ona może być Tobie udzielona. Ona może być też przez działanie Boga, Mocą która objawi się w Twoim życiu, kiedy będziesz się stykał z problemami. Apostoł Paweł w Liście do Filipian pisze: "wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia". WSZYSTKO.
Jak uzyskać pomoc od Wszechmocnego? Jak to dzieje się, że Bóg ingeruje w nasze życie i zmienia w naszym życiu rzeczywistość? Jak to się dzieje, że te "bloki" problemów stają się nagle czymś tak małym, że Bóg usuwa je z naszego życia i nie męczy się? Ja myślę, że Jezus daje nam tu przykład: (w. 19) "spojrzał w niebo, pobłogosławił, potem chleby łamał i dawał uczniom a uczniowie ludowi". Są tu zawarte trzy rzeczy, które są ważne, gdy przychodzimy przed Boże oblicze z wiarą, że On jest Bogiem Wszechmogącym, którego pomocy w naszym życiu potrzebujemy.
Po pierwsze - wiara. Jezus zwraca swój wzrok ku niebu, ku górze. To jest jakby dla nas wzorem pewnej wiary: o Jezusie mówimy, że On jest wywyższony jak ten wąż, który został wywyższony na pustyni. Izraelici, którzy byli ukąszeni wówczas przez węże, mieli spojrzeć na tego wywyższonego, miedzianego węża by byli uzdrowieni. To spojrzenie było aktem wiary. Kiedy Jezus patrzy w górę daje nam znak. On tej wiary nie potrzebuje, On ma tę pewność, ale pokazuje nam kierunek skąd nadchodzi dla nas pomoc. Kiedy patrzysz ku niebu, zwracasz się ku niebu z wiarą, to jest znak twojej wiary. Wiara to jest nastawienie twojego umysłu, że nie to, co ja mogę, ale to co On może jest dla mnie najważniejsze.
Modlitwa - błogosławił. Błogosławienie, pobłogosławienie jest formą modlitwy. Modlitwa jest zwróceniem się do Boga z prośbą o pomoc. Ta modlitwa ma być szczera. Ja nie wiem jak ona ma wyglądać w twoim życiu, bo każdy problem jest inny i w różnych sytuacjach w różny sposób modlimy się do Boga. Są ludzie, którzy w takim momencie są rozgoryczeni, smutni i płaczą przed Bogiem, inni coś przed Bogiem wyznają, ktoś inny jeszcze inaczej modli się, ale efekt jest ten sam, bo modlitwa była szczera i płynęła z serca. Jeśli prosisz szczerze Pana, to niezależnie od tego jakie słowa wypowiadasz Bóg cię wysłucha, bo to jest Twoja szczera modlitwa. Bywają ludzie, którzy modlą się i mówią tylko dwa słowa, są inni, którzy modlą się kilka tygodni. Chodzi o szczerą modlitwę wypływającą z wiary.
Następna rzecz - działanie. Jezus zwrócił swój wzrok ku górze, pomodlił się, łamał chleb i dawał uczniom, a uczniowie przekazywali to dalej. Czasami, kiedy modlisz się o coś, to Twoje działanie ogranicza się tylko do modlitwy, bo czekasz na coś, co Bóg przyniesie do twojego życia. Ale czasami Bóg mówi: módl się i działaj. Człowiek, który jest zaangażowany w dzieło ewangelizacji może się modlić i prosić Pana tak jak Paweł: "Panie otwórz drzwi do zwiastowania ewangelii". Paweł szedł, aby zwiastować ewangelię, jednocześnie modląc się o to. Bóg nie zrobi wszystkiego za Ciebie. Są pewne rzeczy, które są naszym obowiązkiem. To jest to, co my musimy zrobić ze swojej strony, a Bóg będzie otwierał drzwi jedne po drugich. To jest tak, jakbyś szedł przez korytarz podzielony drzwiami. Widzisz przed sobą zamknięte drzwi, otwierasz i jest przed tobą jakiś kawałek korytarza, idziesz nim dalej i otwierasz kolejne drzwi, następne drzwi i jeszcze następne. To jest sekwencja po sekwencji, otwiera się przed tobą Droga Pańska.
Czy wierzysz, że dla Boga nie ma nic niemożliwego? Czy mówisz i żyjesz tak, że widać twoją wiarę w to, że dla Niego nie ma nic niemożliwego? Czy wierzysz, że Bóg jest Bogiem cudów? Czy jest to tylko twoje ogólne wyznanie wiary, czy jest to prawda, której trzymasz się w życiu?
"Spróbuj jak dobry jest Pan" - tak śpiewamy. I kiedy modlimy się o nasze potrzeby i problemy, to w pewien sposób próbujemy czy wszechmocny jest Pan. On jest wszechmogący, On wszystko może i czeka na twoją modlitwę. On może wszystko uczynić, dla Niego nie ma ani jednej rzeczy, która byłaby niemożliwa do zrobienia.
Amen.