Cuda znaki uzdrowienia

Cud jest zjawiskiem wymagającym, by działanie niektórych naturalnych praw fizycznych rządzących wszechświatem zostało chwilowo zawieszone. Cud zdarza się wyłącznie dlatego, że Bóg chwilowo wstrzymuje działanie Swoich fizycznych praw i pozwala mu się zdarzyć. Nie wolno nam mylić pojęcia cudu ze zjawiskami, które są rzadkie bądź tajemnicze. Nie wszystkie wydarzenia, które nas zaskakują, są cudami.

Słowo cud w I Koryntian 12 jest tłumaczeniem słowa dunamis. To greckie słowo jest czasem używane w Biblii do określenia cudów fizycznych, a czasem do określenia zbawienia duszy poprzez Ewangelię (Dzieje 1.8: moc; Rzymian 1.16: mocą, I Koryntian 1.18: mocą; Galatów 3.6 i 5: cuda, Filipian 3.10: mocy – Biblia Tysiąclecia). Gdybyśmy chcieli rozpatrywać słowo dunamis użyte w I Koryntian 12 w wymiarze fizycznym, wtedy, bazując na reszcie danych biblijnych, zobaczymy, że niektórzy członkowie kościoła rzeczywiście wykonywali cuda, jak na przykład Piotr i Paweł. Jednakże nie czytamy o posiadaniu tego daru przez żadnych członków kościoła korynckiego. Po bliższej analizie okazuje się, że Paweł uwypuklał duchowy wymiar tego słowa, mianowicie taki, że członkowie kościoła powinni nieść Ewangelię, której efektem jest cud zbawienia grzesznika.

Do wyrażenia pojęcia cudu użyte są jeszcze dwa inne greckie słowa. Jedno to semeion. Tłumaczone jest jako cud albo znak. Jest ono powszechnie używane w Ewangelii Jana w odniesieniu do cudów Jezusa (Jan 4.48 i 54). Drugim słowem jest teras. Jest ono tłumaczone jako cud i używane w odniesieniu do dzieł Jezusa i niektórych Apostołów (Dzieje 2.22). Te dwa ostatnie słowa są szczególnie związane z potężnymi dziełami Boga w fizycznym wszechświecie. Nie ma ich w ogóle w I Koryntian 12.

Poniższe fragmenty Pisma pokazują dlaczego dzisiaj nie powinniśmy oczekiwać takich fizycznych cudów, jakie były wykonywane w Biblii, i o jakich powszechnie opowiadają ludzie.

Z Hebrajczyków 2.3-4 dowiadujemy się, że cuda były dziełami Boga służącymi potwierdzeniu autentyczności Jego posłańców, oraz Jego Słów, które tamci głosili. Widowiska te były swego rodzaju lisami uwierzytelniającymi apostołów (Rzymian 15.18-19, II Koryntian 12.12, Dzieje 5.12; 9.36; 14.3). Rzeczą istotną było bowiem, aby ich słuchacze przyjmowali to, co mówili za Słowa Samego Boga (I Tesaloniczan 2.13, II Piotra 3.15-16). Dzisiaj Biblia jest ukończona. Nie dociera już do nas żadne dodatkowe słowne objawienie od Boga poza tym, co znajduje się w Biblii (Objawienie 22.18). Biblia sama składa świadectwo o swojej autentyczności i wystarczalności (Jan 17.17, II Tymoteusza 3.16) Dzisiaj nie potrzebujemy zatem cudów jako świadectwa potwierdzającego prawdziwość i godność zaufania Słowa Bożego, które posiadamy.

Powinniśmy w tym miejscu dodać, iż nawet przed ukończeniem Biblii Bóg nie rozdawał wcale daru czynienia cudów na szeroką skalę. Władza czynienia cudów nie była powszechnym darem. Fakt ten jest ukazany w I Koryntian 12.10 i 29. W Nowym Testamencie Jezus uczynił większość cudów, podczas gdy tych kilka uczynionych przez Jego uczniów ograniczało się do cudownych uzdrowień. W latach następujących po wniebowstąpieniu Jezusa, liczba tych zdarzeń szybko spadła do zera.

Mateusz 8.16-17 poucza nas, że Jezus wypełnił fizyczny wymiar wszystkich starotestamentowych Pism przewidujących Jego cudowne dzieła w czasie życia na ziemi i śmierci. Nie potrzeba więcej żadnych cudów, gdyż ten wymiar Pism został już wypełniony. Powinniśmy jednakże dodać, iż obietnice Starego Testamentu były przede wszystkim duchowe, a dzieło Jezusa, jako zbawiciela od grzechu, było prawdziwym wypełnieniem tych starotestamentowych fragmentów, które mówiły o specjalnych i wspaniałych dziełach Boga. Na przykład I Piotra 2.24 i 25 wyjaśnia, ze krzyż był prawdziwym wypełnieniem takiego fragmentu jak Izajasz 53.5. Mogłoby się wydawać, że fragment ten mówi o fizycznym uzdrawianiu, ale tak naprawdę zapowiadał uleczenie od grzechu.

W Łukaszu 16.31 Biblia wyraźnie naucza, że nawet największy cud nie wytworzy wiary w kimś, kto nie posiada w sobie żadnego jej zaczątku. Dlatego właśnie w Mateuszu 13.8 czytamy, że Jezus nie wykonał wielu cudów na oczach ludzi, wśród których się wychował. Jako Bóg mógł robić co tylko chciał, ale nie było

sensu wykonywać jakichkolwiek cudów, ponieważ według wersetów 55-57 nikt tam nie wierzył. Jezus, będąc Bogiem, wiedział, że Królestwo Boże nie objawia się przez obserwację namacalnych, fizycznych wydarzeń (Łukasz 17.20). Wiara prowadząca do zbawienia jest darem od Boga, niezależnym od jakiegokolwiek fizycznego wsparcia. Wejście do królestwa Bożego jest wydarzeniem, którego nie da się zobaczyć fizycznie, dopiero potem widać go w życiu danej osoby (Jan 3.7-8).

Mimo, iż prawdą jest, że Bóg jest taki sam przez całe wieki (Hebrajczyków 13.8, Jakub 1.17), i że cuda były czasem częścią Jego kontaktów z ludźmi, to jednak Bóg zmienia metody, którymi się posługuje. Na przykład I Koryntian 10 wyjaśnia, że cuda, jakie Bóg wykonał dla Izraela na pustyni były obrazami dającymi wytyczne Jego kościołowi w Nowym Testamencie (I Koryntian 10.11). Kiedy już wytyczne te znalazły się w Biblii, Bóg nie potrzebuje więcej powtarzać dzisiaj tych wydarzeń. Innymi słowy, Bóg posiada zawsze ten sam plan zbawienia, lecz wypełnia go dzięki różnym pomocom i rekwizytom fizycznym, które same w sobie nie mają znaczenia, i Bóg może je zmieniać według Swojego upodobania. Na przykład, Bóg już więcej nie obchodzi się z grzechem w taki sposób, jak zrobił to kiedyś za pomocą ogólnoświatowego potopu, a prawdziwi wierzący nie mają już wcale składać ofiar w Jerozolimie, jak musieli to robić wierzący dawno temu.

Jest jeden cud, który nie przestaje się wydarzać i dzisiaj, a jest to cud zbawienia, który ma miejsce, gdy ktoś zostaje na nowo narodzony. Jest to cud w najprawdziwszym sensie. W Rzymian 6.23 czytamy, że zapłatą za grzech jest śmierć. Jest to takie samo prawo, jak wszystkie inne Prawa Boże. Jest ono niepodważalne i kieruje wydarzeniami mającymi miejsce w stworzeniu Bożym tak duchowym, jak i fizycznym. Ponieważ wszyscy ludzie są grzesznikami, wszyscy umarli duchowo (Rzymian 5.12 i Efezjan 2.1). Ponadto, jako grzesznicy, wszyscy ludzie oczekują zarówno na fizyczną śmierć, jak i na sąd Boży, który po niej następuje (Hebrajczyków 9.27). Bóg posiada jednak wyjście-cud z tej tragicznej sytuacji.

Boże prawo, które nalega na karę za grzech nigdy nie może zostać złamane (w przeciwieństwie do praw fizycznych), gdyż Boża Święta sprawiedliwość musi zostać podtrzymana. Odpowiedzialność przed prawem ściągnięta na ludzi przez grzech musi zostać wyegzekwowana. Zatem w jaki sposób grzesznicy mogą zostać wybawieni od tej kary? Odpowiedzią na to pytanie jest fakt, iż Bóg wysłał Swojego Syna, Jezusa Chrystusa, by umarł za Swój lud (Mateusz 1.21). Oni zgrzeszyli, a śmierć, która wymagana jest jako kara, miała miejsce. Prawo Boże zostało wyegzekwowane. Jednakże to Jezus Chrystus, dzięki Swojej śmierci, zaspokoił wymagania prawa. Dzięki dziełu Jezusa ludzie Boży zostali uwolnieni od potępienia prawa. I wtedy Bóg w cudowny sposób wprowadził zbawienie w ich życie. Ożywił tych, którzy byli duchowo martwi. Prowadzą oni życie w wierze w Jezusa Chrystusa jako ich Zbawiciela i Pana. Działanie naturalnego prawa wymagającego, aby po życiu nastąpiła śmierć zostaje zawieszone w tym sensie, że ludzie, którzy byli martwi są ponownie żywi (Efezjan 2.5-6, Kolosan 2.13).

Mateusz 12.38-39 mocno potępia każdego, kto szuka fizycznych cudów i znaków. Słowa użyte w tym fragmencie to semeion a nie dunamis, jak w I do Koryntian. Semeion używane jest do określenia fizycznych cudów, jakie wykonywał Jezus, natomiast dunamis może odnosić się zarówno do fizycznych, jak i duchowych dzieł Boga. Zatem w świetle Mateusza 12 widzimy, że słowo przetłumaczone w I Koryntian 12 jako cud kładzie nacisk na duchowy wymiar zbawienia (Ponieważ Mateusz 12.38-39 potępia szukanie cudów fizycznych (semeion) wiemy stąd, że cuda (dunamis) w I Koryntian 12 muszą dotyczyć wymiaru duchowego zbawienia.). A zatem, kto otrzymał dar czynienia cudów, o którym mowa w I Koryntian 12?

W tej kwestii musimy skonsultować się z całą resztą Biblii tak, jak w przypadku wszystkich darów wymienionych na tej liście. Ponieważ Bóg zbawia poprzez Swoje Słowo (Rzymian 10.17), wszyscy wierzący, którzy głoszą to Słowo wykorzystywani są przez Boga do wykonywania cudu zbawiania innych ludzi.

W Biblii znajduje się jedno bardzo poważne ostrzeżenie dotyczące roli cudów przy końcu czasów. Przed wniebowstąpieniem Chrystusa, i w kilka lat później, znaki i cuda były dziełem Boga i Jego uczniów. Jednak przy końcu świata, cuda związane są nie z Bogiem, ale z Szatanem i z niewierzącymi (Mateusz 7.21-23, Mateusz 24.24, II Tesaloniczan 2.9, Objawienia 13.14; 16.14;19.20). Mając to na względzie, musimy spojrzeć na cuda z troszkę innej perspektywy. W sensie fizycznym, możemy widzieć cuda jako na wydarzenia, które mają miejsce, gdy świat duchowy przenika do świata fizycznego, gdyż normalnie rzeczy ponadnaturalnych nie da się zobaczyć w świecie fizycznym. Jednym z największych tego przykładów jest poczęcie Jezusa i Jego narodzenie (Jan 1.14, Galatów 4.4). Tak jak wyłącznie Bóg wykonuje cuda, gdyż wszystkie prawa we wszechświecie są pod Jego kontrolą, tak w specjalnych przypadkach

Bóg pozwala duchowym mocom zła przenikać do świata naturalnego. Jednym z takich przypadków jest fenomen mówienia w językach, a innym fenomen upadania na wznak. Obie rzeczy związane są z szatanem i jego fałszywymi prorokami przy końcu czasów.

Dobrze byłoby w tym miejscu przypomnieć fragment z Powtórzonego Prawa13.1-3. Pierwsze dwa wersety pokazują, iż fałszywy prorok posiada możność przewidywania i wypełnienia swoich obietnic cudu. Werset trzeci pokazuje, że taka Osoba i jej dzieła są testem dla ludzi Bożych. Wersety te umieszczone są w Biblii po to, aby poddać kościół próbie, dodając odwagi tym, którzy nalegają, iż ludzie wciąż potrafią wykonywać cuda. Nikt jednak nie potrafi spowodować aby cud się wydarzył, a już na pewno nie fałszywy prorok. Przeszukanie Starego Testamentu nie ujawnia choćby jednego przykładu takiej sytuacji (dzieła magów Faraona były sztuczkami i iluzją tak, jak dzisiejsze „sztuczki magiczne”, czarownica z Endor stworzyła tylko pozór, chcąc wykonać sztuczkę dla Saula, nie posiadała ona żadnej władzy nad Bożym prorokiem Samuelem). Tylko Bóg kontroluje prawa fizyczne wszechświata i tylko On może zawiesić ich działanie według Swojego upodobania. Każdy może upozorować, że spełniają się jego marzenia, ale kto posiada taką władzę, żeby naprawdę to zrobić? Wyłącznie Bóg ma moc to uczynić.

Bóg przykazuje wierzącym w Mateuszu 6.33, aby skupiali swoje umysły na poszukiwaniu wartościowych rzeczy, jakie On dla nich przygotował. I Koryntian 5.7 przypomina wierzącym, że mają żyć w wierze a nie w oglądaniu. Hebrajczyków 11.16 ilustruje pragnienie wierzących, którzy chcą szukać rzeczy duchowych, a nie cielesnych. Jeśli jesteśmy prawdziwymi wierzącymi, skupiamy się nie na czymś fizycznym, ale na tych rzeczach, których nie możemy ujrzeć naszymi cielesnymi oczyma (II Koryntian 4.18). Zamiast cudów, języków, albo innych spektakli, I Koryntian 12.31 –13.13 pokazuje nam lepszą drogę!

Fizyczne uzdrowienia często kojarzone są z cudami, chociaż nie jest to dokładnie to samo. Wszystkie uzdrowienia naturalne są dziełem Boga. Każde uzdrowienie jest dzisiaj wynikiem naturalnych praw rządzących we wszechświecie, które Bóg w tym celu zaprojektował. Kiedy ktoś przecina sobie palec, albo ma infekcję, to gojenie się jest rezultatem łaskawego działania Boga, i wyłącznie Jego działania. Boże biologiczne mechanizmy bez ustanku pracują nad naprawianiem szkód spowodowanych przez kontuzje i choroby. Możemy powiedzieć, że Bóg uzdrawia dzisiaj tak samo, jak to zawsze czynił. Bóg nie wykonuje już dzisiaj cudownych uzdrowień, ani też obietnica fizycznych uzdrowień nie jest częścią Jego Ewangelii. I Koryntian 15 i I Tesaloniczan 4 wyjaśniają, że na końcu czasów wszyscy wierzący otrzymają nowe, nieskażone ciała. Jednakże w obecnym czasie, wszyscy ludzie cierpią na różne choroby powszechnie obecne w tym przeklętym przez grzech świecie.

Opisy cudownych uzdrowień w Biblii to prawdziwe wydarzenia. Poniższe wypowiedzi pokazują dlaczego dzisiaj nie powinniśmy się już spodziewać takich cudownych uzdrowień, jak te, które opisane są w Biblii, i o jakich ludzie powszechnie opowiadają.

Kiedy Jezus przyszedł po raz pierwszy na ziemię, Jego troską nie było fizyczne uzdrawianie. Bóg dba o całe Swoje stworzenie (Rodzaju 1.31, Psalm 104). Jednakże obietnica odnowienia wszechświata odnosi się do przyszłości (Rzymian 8.9-21, II Piotra 3.13). Jezus uzdrowił wielu ludzi, kiedy przebywał na ziemi, ale nie zakładał klinik, by pomóc wszystkim fizycznie chorym w Izraelu. Fakt faktem, w Starym Testamencie Bóg również tego nie czynił (Łukasz 4.27). Jezus nie wykonywał cudów wszędzie, gdzie się udawał (Mateusz 13.58, Łukasz 4.23-30). Jego prawdziwym celem była Ewangelia zbawienia od grzechu (Łukasz 4.43-44). Jezus uznawał fakt, że wielu słuchających Jego głosu umrze od chorób, wypadków, i wojen, a jednak nie zaprojektował żadnego programu, by temu zapobiec.

Dzisiaj celem prawdziwego wierzącego nie jest zdrowie fizyczne. Zdrowie jest godnym dziękczynienia błogosławieństwem Bożym, ale umrzeć i być z Panem jest znacznie lepiej (Filipian 1.21, II Koryntian 5.1-8). Zagrożenie dla jego fizycznego życia jest dla wierzącego mniej istotne niż zagrożenie dla jego duszy (Łukasz 12.4-5). Poza tym, jeśli Pan nie powróci za ich życia, wszyscy ludzie w końcu umrą. I nie ma od tego odwołania. Między wiarą danej osoby, a oczekującym nań spotkaniem z fizyczną śmiercią nie ma żadnego związku.

Tak czy owak twierdzi się, że zdarzają się cudowne uzdrowienia. Dobrze byłoby w związku z tym skomentować te twierdzenia i wskazać na możliwe alternatywne wyjaśnienia tych zdarzeń.

Ludzie, którzy twierdzą, że byli świadkami cudownego uzdrowienia, nigdy nie opowiadają o cudownych uzdrowieniach oczywistych dolegliwości fizycznych. Na przykład, nigdy nie obserwuje się odrośnięcia brakujących kończyn. Opowiadania o cudach zawsze zamykają się wokół dolegliwości wewnętrznych, bądź ruchowych całych kończyn. Tego typu zdarzenia w oczywisty sposób nie są przekonywujące. Wiele różnych uzdrowień jest, niestety, sztuczkami, albo pokazami scenicznymi w celu oszukania publiki.

Czasem tak zwane uzdrowienie jest wynikiem auto-sugestii wyzwolonej

bądź to przez pewne psychosomatyczne napięcia, chwilowo wytworzone przez euforię religijną, bądź dlatego, że ludzie tak bardzo chcą wierzyć w cuda, iż „widzą” je nawet wówczas, gdy obiektywne świadectwo mówi coś przeciwnego.

Wiedza lekarzy jest ograniczona. Każda diagnoza z zasady zawiera niedokładności, a dolegliwości niektórych osób nie są do końca zrozumiałe. Zatem nie możemy zadecydować, że wyzdrowienie jest cudem, gdyż mamy do czynienia z ograniczonymi danymi.

Bardzo ważną rzeczą jest, aby nie uznawać czegoś za prawdę, opierając swoje wnioski na doświadczeniu drugiej osoby. Czy oglądamy program TV, czy też słuchamy osobiście czyjegoś świadectwa, nie możemy dojść do wniosku, że doświadczył on cudownego uzdrowienia, opierając się na jego entuzjazmie, czy twierdzeniu, że zmieniło się jego życie. To, czy dana osoba jest prawdziwym wierzącym czy nie, wie tylko Bóg. Jedynym świadectwem jakie my możemy zobaczyć, jest nieustanne zaufanie danej osoby do Biblii jako jej jedynego autorytetu i jej pragnienie życia w posłuszeństwie Biblii.

W ramach podsumowania możemy powiedzieć, że cała sprawa sprowadza się do jednego: Prawdziwy wierzący całkowicie zadowala się duchowym zbawieniem swojej duszy od gniewu Boga. Jego pewność opiera się wyłącznie na Słowie Bożym, a nie na namacalnym doświadczeniu, a już na pewno nie na fizycznych cudach, czy uzdrowieniach.

***

Można by dodać, że cuda nigdy nie przekonają ludzi o ich grzechu. Przykładem jest Marek 2.1-12. Po tym, jak Jezus uzdrowił paralityka, zgromadzeni chwalili Boga słowami, co wcale nie przeszkadzało im wciąż nienawidzić Jezusa. Nie doszli zatem do uznania się za grzeszników. Cud nigdy nie przekona człowieka o jego złu. Co najwyżej może go to przekonać o istnieniu Boga, ale to nie jest wiara zbawienia (Jakub 2.19). Wiele osób, które za życia wiedziały o istnieniu Boga, znajdzie się w piekle (Mateusz 7.21-23). Zgromadzeni w Marku 2.12 też wiedzieli, że Bóg istnieje, ale nie byli zbawieni. (zob. I Kor 10.1-5)

Dziś wytworzyło się mniemanie, że przesłanie Ewangeliczne należy uatrakcyjnić tak, by podobało się ludziom, by ich ściągnąć do kościoła. Służy temu muzyka aranżowana na modłę światową, często agresywną, trafiająca do gustów młodzieży, promocja cudów, niesamowitości i sensacji. To zawsze przyciąga ludzi. Zamiast mówić o grzechu, sądzie, piekle i drodze ucieczki przez Jezusa Chrystusa, mówi się o tym, ze Bóg daje „dobre życie” tu na ziemi. Tego pragnie każdy człowiek i aby tego pragnąć, wcale nie musi być chrześcijaninem.

Musimy jednak zdać sobie sprawę z tego, że to nie my zbawiamy. To Bóg zbawia Swój lud, to On łamie serca, to On przekonuje ludzi o ich grzechu, to On daje im nawrócenie i to On przywołuje Swoje owce. Jeśli my uatrakcyjniamy Ewangelię tak, aby podobała się ludziom, to nie jesteśmy już wiernymi świadkami, głosimy fałsz (Łukasz 6.26). Udowadniamy, że nie rozumiemy zbawienia, które nie zależy od naszych wysiłków, a projektując swoją „atrakcyjniejszą ewangelię” pokazujemy brak zaufania do mocy Boga, który Sam potrafi zbawić Swój lud w oparciu wyłącznie o Swoje Słowo. „Pomagając” Bogu przyciągnąć ludzi, chcemy się stać mądrzejsi od Niego! 

Prawdziwa Ewangelia jest dla człowieka z natury nie do przyjęcia, gdyż nie chce on Boga (Rzymian 3.10-12; 8.7). Bóg sam musi złamać jego kamienne serce (Ezechiel 36.25-32). Nasze zadanie ogranicza się do wiernego świadczenia o prawdzie, o tym, że ludzkość zmierza do piekła, i że Jezus jest jedyną drogą ucieczki przed nim. Nie musimy ściągać ludzi do kościoła. Jeśli staramy się to robić atrakcyjnością przesłania „ewangelicznego”, osiągniemy jedynie to, że ludzie przyjdą do kościoła ze złych powodów. Zamiast przyjść do Jezusa  po przebaczenie grzechów, i wołać o zbawienie od piekła, przyjdą z pobudek cielesnych: bo jest przyjemna atmosfera, bo jest fajna muzyka, bo można być uzdrowionym, bo czuję się samotny a tam ktoś się mną zainteresuje, bo Bóg pozałatwia moje problemy, bo będę mógł robić cuda, itd. (Przykładem tego jest czarownik z Dziejów 8,18-23, któremu zależało wyłącznie na zewnętrznych znakach a nie na zbawieniu od grzechu).

Ale to nie są powody dla których ludzie powinni iść do Boga. Powinni oni rozpoznać, że są grzesznikami, upokorzyć się przed Bogiem i wołać o zachowanie od wiecznego potępienia odwołując się do miłosierdzia Bożego. Bóg sam ściągnie swoje owce, On będzie działał przez Swoje Słowo (Jan 10.3-5 i 14) i On Sam przyciągnie swoich ludzi (Jan 6.44). My nie wiemy kim oni są, ale On wie, i nie musimy Mu pomagać projektując atrakcyjne ewangelie. Naszym zadaniem jest wyłącznie świadczyć o prawdzie Jego Duchowej Ewangelii. To, że ktoś staje się członkiem kościoła, nie znaczy jeszcze, że jest zbawiony (Mateusz 7.21-23). Tylko Bóg zna serca ludzi (I Koryntian 4.5, Psalm 139, Rzymian 10.9).

A zatem powinniśmy się zawsze upewnić czy głosimy czystą, duchową Ewangelię dotyczącą zbawienia duszy od wiecznego potępienia. Ewangelia ta musi być bez upiększeń, bez przekonywania, bez „atrakcyjnych chwytów”, bo tylko wtedy możemy być pewni, że jesteśmy wiernymi świadkami (I Koryntian 9.27) i że wiara tych, którzy pójdą za Jezusem jest Jego darem, a nie entuzjastycznym uniesieniem chwili spowodowanym przez zmysłowy zachwyt (zob. I Koryntian 2.1-5; miejmy na uwadze, że „mądrość ludzka” to nie tylko wiedza uczonych, ale to, co się ludziom podoba, wytwory ich umysłów). Wtedy Bóg będzie pouczał tych, których chce zbawić i przyciągnie ich do Siebie (Jan 6.45 i 65). Być prawdziwym świadkiem to zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności za prawdę Słowa Bożego oraz z tego, że prawdziwa Ewangelia jest zawsze dla człowieka odpychająca, bo nikt nie chce wiedzieć, że jest zły i że Bóg skaże go na piekło, jeśli Jezus nie spłacił jego grzechów. Nie twórzmy więc naszych prywatnych ewangelii przyciągających ludzi. Mimo swej atrakcyjności i pozornej świętości nie zaprowadzą one nikogo do zbawienia! Niech to Bóg działa przez prawdę Swojego Słowa. Biada nam, jeśli zbyt podobamy się ludziom (Galatów 1.10)!  

Leszek Pajda