Gwóźdź
Pewien człowiek chciał sprzedać dom, a że cena nie była zbyt wygórowana po niedługim czasie znalazł się chętny do kupna. Człowiek ten jednak chciał jednej rzeczy, mieć prawo do gwoździa w ścianie w pokoju. Była to maleńka rzecz, więc nabywcy bez wahania zgodzili się pozostawić staremu właścicielowi gwóźdź.
Byli bardzo zadowoleni, że udało im się kupić taki dom, a po pewnym czasie zapomnieli o gwoździu, który sobie dalej sterczał w ścianie. Ale nie zapomniał o nim były właściciel. Po pewnym czasie nasi bohaterowie postanowili urządzić przyjęcie z okazji urodzin, zaprosili gości. Gdy impreza się rozkręciła przyszedł stary właściciel. Wówczas owi ludzie powiedzieli: czego pan tu szuka?
A na to odpowiedział ten człowiek: mam tutaj gwóźdź i chyba mogę z niego skorzystać, mam do niego pełne prawo, zresztą to jest potwierdzone w umowie. Mogę z nim zrobić, co zechcę. Już wejście tego człowieka zwróciło uwagę gości, był bowiem brudny i bardzo śmierdzący. Jakby tego było mało na gwoździu powiesił zdechłą żabę. Goście zaczęli stopniowo wychodzić z domu, a ów gość tylko zacierał ręce z radości.
Po pewnym czasie uznali właściciele, że to był przypadek i jeszcze raz urządzili zabawę. Jednak to nie był przypadek, bo ten człowiek obserwował swoje ofiary i za każdym razem się przygotowywał do wizyty, aby uprzykrzyć życie. Przyszedł, więc po raz kolejny i zawiesił na gwoździu worek ze śmierdzącą cieczą. Efekt był taki jak wcześniej. Ludzie ci żałowali kupna domu bez jednego gwoździa, z którym mógł zrobić coś tylko jego właściciel.
Podobnie i w naszym życiu małe kompromisy stają się furtką dla diabła, który odwiedza nas w najbardziej niechcianym przez nas momencie i sieje spustoszenie w naszym życiu. Jeśli pójdziemy tylko na kompromis i przestaniemy walczyć on to wykorzysta.
Utworzono 28.01.04