O mówieniu Językami

Kilka miesięcy temu miałem okazję zobaczyć fragment program telewizyjnego o człowieku, który powszechnie uznawany jest za stygmatyka. W czasie wywiadu człowiek ten pokazywał swoje ręce, stopy i twarz, na których widoczne były świeże rany, które w chwilach religijnego uniesienia otwierały się i płynęła z nich krew. Nie jest to odosobniony przypadek. Podobnych jemu jest więcej. Wszyscy oni, by nadać duchowy charakter swoim przypadłościom powołują się na słowa ap. Pawła, który mówił o sobie: „…albowiem ja stygmaty Jezusowe noszę na ciele moim” (Gal 6,17).

Czy powoływanie się w takich przypadkach na te słowa Pisma Świętego jest uzasadnione? Wprawdzie ap. Paweł użył słowa „stygmaty”, ale czy miał na myśli to, co opisują ci ludzie? Stanowisko takie jest oczywiście absurdalne. Kiedy ap. Paweł mówi o swoich stygmatach, mówi o ranach jakie odniósł w wyniku prześladowań znoszonych z powodu zwiastowania ewangelii.

Fakt, że ktoś używa tego samego słowa na opisanie swoich doświadczeń nie oznacza jeszcze, że przeżył to samo o czym wspomina Pismo! Tak samo nie jest prawdą, że wszyscy, którzy nazywają siebie chrześcijanami są chrześcijanami. To, że ktoś organizuje „ewangelizacje” nie oznacza jeszcze, że głoszona jest tam ewangelia, itd., itd.

Któż z nas nie zna zasady „oko za oko ząb za ząb”. Czy jednak wiemy, co ona oznacza? Choć wystarczy otworzyć Biblię, by się tego dowiedzieć, jednak wszyscy dają te słowa jako przykład prymitywnej zasady vendetty. Nie wielu jednak wie, że jest to jedna z najbardziej podstawowych zasad stosowanych w demokratycznych systemach sprawiedliwości. Chodzi tu o zasadę, że kara wyznaczana przez sędziego nie może być większa od winy przestępcy. Jak jednak przekonać całe masy ludzie, którzy bezmyślnie powtarzają zasłyszaną opinię?

Przekonanie o prawdziwości jakiegoś twierdzenia jest tym silniejsze (1) im więcej osób je popiera oraz (2) im dłużej trwa taki stan. Innymi słowy im więcej osób jest przekonanych, że np. człowiek pochodzi od małpy, tym trudniej przekonywać, że tak nie jest. A jeżeli odpowiednio często i długo będziemy o tym mówić po pewnym czasie większość uzna, że chyba rzeczywiście tak jest (skąd my to znamy?). Nie bez powodu ekspert od manipulacji, Goebels mówi, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy uchodzi za prawdę.

Odnoszę wrażenie, że jednym z najskuteczniejszych sposobów używanych przez szatana wobec Kościoła jest mieszanie ziarna z plewami. Podobnie my postępujemy ze zwierzętami, jeżeli chcemy szczurom podać truciznę, jest mało prawdopodobne, żeby ją ruszyły, jeżeli podana zostanie w swoim pierwotnym kształcie. Co innego jeżeli zmieszamy ją z prawdziwym pokarmem.

Wiemy, że szatan jest kłamcą i ojcem wszelkiego kłamstwa, dlatego tym uważniej winniśmy przyglądać się wszelkim ruchom żonglującym wersetami biblijnymi po to, by podbudować swój autorytet. Wszelkie fałszywe nauki i złe zwyczaje wchodziły na teren Kościoła nie inaczej, jak przemieszane z pobożnymi argumentami.

 

Myślę, że w kwestii spraw tzw. duchowych ogólnie mówiąc winni jesteśmy dwóch grzechów. Pierwszy polega na niedostrzeganiu Bożego działania tam, gdzie one jest. Drugi na dopatrywaniu się Bożego działania tam, gdzie go nie ma. Co mam na myśli? Mówię tu o sytuacjach, kiedy ktoś np. wstaje i mówi: „tak mówi Pan…”, choć Pan wcale go nie posłał, a jednak wszyscy z nabożną czcią przyjmują, co ów człowiek ma dopowiedzenia. Albo ktoś poświęca swój czas na niesienie pomocy potrzebującym, a potem przychodzi to niego ktoś i mówi: „Słuchaj, jeżeli nie mówisz innymi językami, to twoja służba pozbawiona jest Bożej mocy”. Chciałbym od razu powiedzieć, że uważam takie postępowanie (obydwa wspomniane przykłady) nie tylko za nietaktowne, ale również za bezbożne. Takich sytuacji jest o wiele więcej w tym artykule chciałbym jednak skupić się tylko na problemie mówienia „innymi językami”.

Początki mówienia językami nie sięgają czasów tzw. przebudzenia na Azusa Street w 1906 roku, ani nawet do początków Kościoła jak to opisano w Dziejach Apostolskich. Po raz pierwszy zjawisko mówienia innymi, obcymi, nie wyuczonymi językami pojawiło się dużo, dużo wcześniej. Pierwsza wzmianka, jaką posiadamy pojawia się już w Pierwszej Księdze Mojżeszowej (11,9), gdzie w krainie Synear mieszkańcy ziemi postanowili „sięgnąć nieba”. Tam też Bóg postanawia pomieszać ich języki, aby nikt nie rozumiał języka drugiego.

9Dlatego nazwano je Babel, bo tam pomieszał Pan język całej ziemi i rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi.

- 1 Mojżeszowa 11:9

Co ciekawe w jednym z Psalmów Dawid skarżąc się Bogu na swoich wrogów najwyraźniej nawiązując do tych wydarzeń widzi w nich znamiona sądu Bożego:

Zniszcz, Panie, pomieszaj ich języki, gdyż widzę gwałty i waśnie w mieście!

- Psalm 55,10

Druga wzmianka o obcych językach pojawia się w Piątej Księdze Mojżeszowej (28,49), gdzie mamy zapowiedź szeregu błogosławieństw, które są skutkiem posłuszeństwa, ale również i przekleństw, które są skutkiem nieposłuszeństwa Bożym przykazaniom.

15 Lecz jeżeli nie usłuchasz głosu Pana, Boga twego, i nie będziesz pilnie spełniał wszystkich jego przykazań i ustaw jego, które ja ci dziś nadaję, to przyjdą na cię te wszystkie przekleństwa i dosięgną cię. […]

49 Sprowadzi Pan na ciebie naród z daleka, z krańca ziemi, jakby orlim lotem, naród, którego języka nie słyszałeś,50 Naród o srogim obliczu, który nie okaże względu starcowi i nad pacholęciem się nie zlituje.

Pojawiające się wojska obcego państwa, lud mówiący obcym językiem, był więc elementem spełniającego się przekleństwa.

Zapowiedzi wypełnienia tego słowa znajdujemy u Izajasza, gdzie z powodu nieposłuszeństwa Bóg zapowiada, że teraz będą musieli słuchać pouczeń w języku, jakiego nie znają:

11Zaiste, przez jąkających się i mówiących obcym językiem przemówi do tego ludu,

- Izajasza 28,11

Podobnie mówi Jeremiasz:

15Oto Ja sprowadzę na was, domu Izraela, naród z daleka - mówi Pan - naród niezwyciężony, naród starodawny, naród, którego języka nie znasz i nie rozumiesz tego, co on mówi.16Jego sajdak jest jak grób otwarty, wszyscy są bohaterami. 17I zje twoje zbiory i twoją żywność, pożre twoich synów i twoje córki; pożre twoje owce i twoje bydło, pożre twoją winorośl i twoje drzewo figowe, zniszczy mieczem twoje warownie, w których ty pokładasz nadzieję.

- Jeremiasza 5,15-17

Słowa te wyraźnie nawiązują do zapowiadanego przez Mojżesza przekleństwa.

W jeszcze innym fragmencie proroctwa Izajasza mamy z kolei obietnicę dostąpienia odpuszczenia winy i co się z tym łączy, już:

19Nie ujrzysz już ludu zuchwałego, ludu o niejasnej mowie, bełkoczącego niezrozumiałym językiem.

- Izajasza 33,19

Kiedy więc czytamy 14 rozdział Pierwszego Listu do Koryntian powinniśmy pamiętać, że Ap. Paweł nie wymyśla tu nic nowego. Co ciekawe nawet omawiając tę kwestię powołuje się na autorytet Pism Starego Testamentu, które podsumowuje w taki sposób:

21W zakonie napisano; Przez ludzi obcego języka i przez usta obcych mówić będę do ludu tego, ale i tak mnie nie usłuchają, mówi Pan. 22Przeto mówienie językami, to znak nie dla wierzących, ale dla niewierzących, a proroctwo nie dla niewierzących, ale dla wierzących.

- 1 Kor 14:21-22

W swoje wypowiedzi Ap. Paweł wprost nazywa mówienie językami znakiem i dodaje jeszcze, że jest to znakiem dla niewierzących. Z tego, co już wiemy na podstawie cytatów ze Starego Testamentu, możemy dodać, że chodzi tu o znak dla niewierzących, a właściwie nieposłusznych żydów. Do nich przecież skierowane zostały te słowa ostrzeżenia. Poganie, którym zawarte w Pismach obietnice były obce, nie mieli klucza do zrozumienia tego niecodziennego zjawiska.

Zapowiedź sądu pojawia się w Nowym Testamencie właściwie jeszcze przed ap. Pawłem. Już Jezus zapowiada tę tragedię:

1A gdy Jezus opuszczał świątynię i odchodził, przystąpili uczniowie jego, aby mu pokazać zabudowania świątyni. 2A On, odpowiadając, rzekł do nich: Czy nie widzicie tego wszystkiego? Zaprawdę powiadam wam, nie pozostanie tutaj kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony.

- Mat 24,1-2

Prawie cały 24-ty rozdział jest zapowiedzią tych wydarzeń. Również w swoich przypowieściach (np. o dzierżawcach winnicy) Jezus uprzedza te dni:

38Ale gdy wieśniacy ujrzeli syna, mówili między sobą: To jest dziedzic; nuże, zabijmy go, a posiądziemy dziedzictwo jego. 39I pochwycili go, wyrzucili poza winnicę i zabili. 40Gdy więc przyjdzie pan winnicy, co uczyni owym wieśniakom? 41Mówią mu: Wytraci sromotnie tych złoczyńców, a winnicę wydzierżawi innym wieśniakom, którzy mu we właściwym czasie będą oddawać owoce.

- Mat 21,38-41

Niedługo potem prorockie słowa Jezusa zaczęły się wypełniać. Zaczęło się od zabicia syna Pana winnicy:

22Rzecze im Piłat: Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego zowią Chrystusem? Na to wszyscy: Niech będzie ukrzyżowany! 23Ten zaś rzekł: Cóż więc złego uczynił? Ale oni jeszcze głośniej wołali: Niech będzie ukrzyżowany! 24A Piłat, ujrzawszy, że to nic nie pomaga, przeciwnie, że zgiełk się wzmaga, wziął wodę, umył ręce przed ludem i rzekł: Nie jestem winien krwi tego sprawiedliwego, wasza to rzecz. 25A cały lud, odpowiadając, rzekł: Krew jego na nas i na dzieci nasze.

- Mat. 27,22-25

Około trzydzieści lat później proroctwo spełniło się do końca - w roku 70 lud obcego języka, oddziały rzymski z Tytusem na czele, najechały na Jerozolimę. Przepiękna świątynia została zburzona a ulice Jerozolimy spłynęły krwią. Była to rzeź tak okrutna, że żydowski historyk Józef Flawiusz pisze, że czegoś podobnego naród żydowski jeszcze nigdy nie przeżył.

Bezsprzecznie mówienie językami pojawia się w Nowym Testamencie jako dar pochodzący od Boga. Jego zasadniczym celem zaś było być znakiem dla niewierzących żydów. Był on zapowiedzią sądu Bożego w życiu tego pokolenia, które dopełniło swojej winy przez odrzucenie Mesjasza. Jego krew spadła na ich głowy.

Co zatem miało nastąpić w kolejnych wiekach. Jeżeli ta interpretacja jest słuszna, dar ten powinien stopniowo tracić na znaczeniu. Nie koniecznie ci, którzy mieli taki dar nagle zatracili go. Raczej widzę to jako stopniowe zanikanie mówienia językami jako zjawiska powszechnego, jako wyraźnego znaku. W moim odczuciu w kolejnych pokoleniach powinien ona albo zupełnie zaniknąć, albo co najwyżej pozostać w formie szczątkowej.

Czy są jakieś podstawy biblijne do takiego twierdzenia? W moim przekonaniu tak. W Pierwszym Liście do Koryntian Ap. Paweł mówi:

8Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci. 9Bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie; 10Lecz gdy nastanie doskonałość, to, co cząstkowe, przeminie.

- 1 Kor. 13:8-10

O czym ap. Paweł tu mówi? Zwraca uwagę na miłość i jej wieczny charakter. W porównaniu z nią wszystko inne jest tymczasowe. Proroctwa przecież któregoś dnia się spełnią i stracą swoją aktualność, wartość naszego poznania również zmienia się nawet w życiu jednego człowieka. Wielkie odkrycia wieku dziecięcego tracą na znaczeniu w porównaniu z tym, co wiemy jako osoby dorosłe, już nie mówiąc o czasie, kiedy nasze poznanie będzie pełne. Również języki, podobnie jak proroctwa mają swój cel do którego zmierzają. Proroctwa zapowiadały wprost, co się stanie. Języki służyły jako znak tego, co ma nadejść. A kiedy wypełnił się ten czas zaczęły tracić na znaczeniu.

Paweł mówi, „…gdy nastanie doskonałość”. Słowo, które zostało tu przetłumaczone jako doskonałość ma dużo szersze znaczenie i myślę, że użycie go w takim brzmieniu w języku polskim jest nieco mylące. Słowo to pochodzi od greckiego „telos” oznaczającego koniec, wniosek, pełnię, rezultat, cel i wskazuje na pewne przeznaczenie. W przypadku owocu będzie to dojrzałość, w przypadku moralności będzie doskonałość, ale w przypadku znaku zapowiadającego jakieś wydarzenie będzie to jego spełnienie (podobnie, jak z proroctwem).

Nie chcę przez to powiedzieć, jak mówią niektórzy, że epoka darów duchowych się skończyła. Bóg dzisiaj jest takim samym Bogiem, jak kiedyś. Prawdą jednak jest również to, że czyni on wszystko według swoich planów i celów a nie jest chłopcem na posyłki spełniającym nasze oczekiwania.

Kwestia darów duchowych została dziś w wieku środowiskach bardzo spłycona i doprowadzona do tego, co medialne, co się dobrze sprzedaje.

Oby Bóg nas zachował przed takimi podejściem do Jego mocy i jego działania.

W następnej części opiszę, jak w rozumiem niektóre nurty współczesnej duchowości, a w tym, skąd wzięło się dzisiaj mówienie językami.

oryginał jest na http://baptysci.jezus.pl/