KULT OBRAZÓW – CZY JEST BIBLIJNY!?
„Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!
Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Jahwe, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.
Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań” (Wj 20:4-6).
Czy to powyższe przykazanie należące do Dekalogu już nie obowiązuje?
Katolicy twierdzą, że cały Dekalog jest nadal ważny, ale to przykazanie zmieniło obecnie swój sens i znaczenie. Według nich nie oznacza ono już dzisiaj tego co oznaczało w czasach w których zostało nadane i w czasach Jezusa. Ma to być wystarczający powód istnienia w tym Kościele kultu obrazów.
W kanonie 2132 Katechizmu Kościoła Katolickiego stwierdzono:
„Chrześcijański kult obrazów nie jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem, które odrzuca bałwochwalstwo. Istotnie "cześć oddawana obrazowi odwołuje się do pierwotnego wzoru" i "kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia”. Cześć oddawana świętym obrazom jest "pełną szacunku czcią", nie zaś uwielbieniem należnym jedynie samemu Bogu”.
Po długich latach sporów Sobór zwołany do Nicei w 787 roku orzekł co następuje:
„Idąc jakby królewskim traktem za Boskim nauczaniem świętych Ojców i za Tradycją Kościoła katolickiego - wiemy przecież, że w nim przebywa Duch Święty - orzekamy z całą dokładnością, w trosce o wiarę, że przedmiotem kultu powinny być nie tylko wizerunki drogocennego i ożywiającego krzyża, ale tak samo czcigodne i święte obrazy malowane, ułożone w mozaikę lub wykonane w inny sposób, które ze czcią umieszcza się w kościołach, na sprzęcie liturgicznym czy na szatach, na ścianach czy na desce, w domach czy przy drogach, z wyobrażeniami Pana naszego Jezusa Chrystusa, Boga i Zbawiciela, a także świętej Bogarodzicy, godnych czci aniołów oraz wszystkich świętych i sprawiedliwych. Im częściej bowiem (wierni) spoglądają na ich obrazowe przedstawienie, tym bardziej także się zachęcają do wspominania i umiłowania pierwowzorów, do oddawania im czci i pokłonu – chociaż nie adoracji, która według wiary należy się wyłącznie Bożej Naturze. W ten sposób oddaje się hołd przez ofiarowanie kadzidła i zapalanie świateł przed wizerunkami drogocennego i ożywiającego Krzyża, świętych Ewangelii i innych świętych obrazów, jak to było w pobożnym zwyczaju u przodków. „Kult bowiem obrazu skierowany jest do wzoru”; a kto składa hołd obrazowi, ten składa go Istocie, którą obraz przedstawia”.
(Breviarium Fidei – Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła str. 523).
Istnieje więc w Kościele Katolickim kult obrazów i wizerunków przedstawiających Chrystusa, Marię, świętych i aniołów. Kult ten polega na okadzaniu ich, koronowaniu, całowaniu i składaniu im pokłonu, hołdu i czci. Oto co powiada jeszcze Kodeks Prawa Kanonicznego w kanonie 1188:
”Należy stanowczo
zachować zwyczaj umieszczania w kościołach wizerunków Świętych dla
oddawania im czci przez wiernych, w ilości wszakże umiarkowanej i we
właściwym porządku, aby nie budziły zdziwienia ludu chrześcijańskiego i nie
hołdowały mniej właściwej pobożności”.
A oto argumenty jakie wysuwa strona katolicka w obronie tego kultu.
Argumentacja katolicka:
Zakaz dotyczył tylko kultu fałszywych i nieistniejących pogańskich bożków.
Odpowiedź:
Na pewno taka myśl jest zawarta w tym przykazaniu. Ap. Paweł bardzo wyraźnie stwierdza, że za takim kultem stoi ktoś potężny i stwierdza:
„Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami.
Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów” (1 Kor 10:20-21).
Czy jednak tylko ta myśl jest zawarta w tym przykazaniu? Gdyby rozumieć to w ten sposób oznaczałoby to, że skoro przykazanie dotyczy tylko przedstawiania wizerunków fałszywych bóstw, to można na przykład przedstawiać wizerunki Boga Jahwe, bo tego przecież ten zakaz nie dotyczy. Jednak sam Bóg wyraźnie ostrzegł swój lud następującymi słowami:
„Pilnie się wystrzegajcie - skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Jahwe spośród ognia na Horebie -
abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej podobiznę mężczyzny lub kobiety,
podobiznę jakiegokolwiek zwierzęcia, które jest na ziemi, podobiznę jakiegokolwiek ptaka, latającego pod niebem,
podobiznę czegokolwiek, co pełza po ziemi, podobiznę ryby, która jest w wodach - pod ziemią.
Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Jahwe, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem” (Pwt 4:15-19).
Jak widać zakaz ten odnosi się nie tylko do pogańskich bóstw, ale dotyczy w równej mierze, także przedstawiania wizerunków prawdziwego Boga. Nie można więc tego rozumieć w ten sposób jak to przedstawiają niektórzy katoliccy apologeci.
Ponadto gdyby przykazanie odnosiło się tylko i wyłącznie do zakazu sporządzania wizerunków i czczenia fałszywych, nieistniejących bóstw, to przykazanie powtarzałoby jedynie myśl zawartą w pierwszym przykazaniu, nie wnosząc nic nowego. Widać jednak wyraźnie, ze bałwochwalstwo wyraża się nie tylko czczeniem fałszywych bogów, ale także czcią oddawaną wizerunkom prawdziwego Boga. Nie wolno więc przedstawiać prawdziwego Boga pod żadną postacią. Dotyczy to nie tylko obiektu naszej czci, lecz także sposobu jej oddawania. Nie wolno więc pod żadnym pozorem używać wizerunków, Tego którego czcimy, jako wizualnych pomocy w oddawaniu czci.
Sam Kościół Katolicki tak to interpretuje. KKK stwierdza w Kanonie 2129: „Nakaz Boży zabraniał człowiekowi wykonywania jakichkolwiek wizerunków Boga. Księga Powtórzonego Prawa wyjaśnia: "Skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie - abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej..." (Pwt 4,15-16). Izraelowi objawił się absolutnie transcendentny Bóg. "On jest wszystkim!", lecz jednocześnie "jest On... większy niż wszystkie Jego dzieła" (Syr 43, 27-28). "Stworzył je bowiem Twórca piękności" (Mdr 13, 3)”.
Sam Kościół Katolicki notorycznie łamie własne uchwały. Często można napotkać w tym Kościele wizerunki, obrazy, a nawet rzeźby przedstawiające Boga Ojca co jest zakazane nawet przez soborowe uchwały uznawane przez ten Kościół. Świadczy to, że sam Kościół Katolicki nie jest wstanie zapanować nad tym kultem. Pragną oni przekonać innych chrześcijan do tego kultu jednak sami notorycznie łamią własne uchwały i sami ich nie przestrzegają. Oto ostrzeżenie, które powinni sobie dokładnie przeczytać:„I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów.
Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał.
Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen“
(Rz 1:23-25).
„Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka”
(Dz 17:29).
Argumentacja katolicka: Wizerunki Chrystusa, Marii i świętych są jedynie ilustracjami. Ilustracja taka jest potrzebna szczególnie ludziom prostym, nie przywykłym do czytania książek, a więc i Pisma Świętego. Oto co powiada KKK w Kanonie 1160: „Ikonografia chrześcijańska za pośrednictwem obrazu wyraża orędzie ewangeliczne, które Pismo święte opisuje za pośrednictwem słów. Obraz i słowo wyjaśniają się wzajemnie”.
Odpowiedź: Pogląd taki rodzi kilka refleksji, Izraelici, którzy otrzymali za pośrednictwem Mojżesza przepisy Prawa, z pewnością w części byli ludźmi nie umiejącymi czytać. Bóg postanowił więc, aby ci, którzy przewodzili temu ludowi, odczytywali mu treść świętych ksiąg. Z Księgi Nehemiasza 8,1-8 dowiadujemy się, że czyniono tak wobec całego zgromadzenia, głośno i z dodaniem objaśnienia, tak aby lud rozumiał objawioną wolę Bożą. Był to Boży sposób jak przekazywać orędzie. Ten prosty i nie piśmienny lud był natomiast wielokrotnie przestrzegany przed czynieniem sobie obrazów i rzeźb o religijnym przeznaczeniu. Czyżbyśmy byli mniej rozumni od starożytnych Izraelitów?
Kodeks Prawa Kanonicznego zacytowany we wstępie powiada otwarcie:
„Należy stanowczo zachować zwyczaj umieszczania w kościołach wizerunków Świętych dla oddawania im czci przez wiernych (...)”.
W rzeczywistości nie chodzi więc o niewinne (?) ilustracje, ale o oddawanie obrazom i rzeźbom czci.
Argumentacja katolicka:
Przykazanie nie zabrania sporządzania wizerunków świętych osób, które wypełniły wolę Bożą.
Odpowiedź:
Jeżeli przykazanie tego nie zabrania to dlaczego wobec tego Izrael nie posiadał nigdy figur i obrazów Mojżesza, Abrahama, Dawida i innych którzy wypełnili wolę Bożą ? Przecież ich ten zakaz nie dotyczył !
Jednak Izrael nie rozumiał tego w ten sposób. Izrael nigdy nie czcił figur i obrazów żadnego z świętych Starego Testamentu, ani Abrahama, ani Mojżesza, ani żadnego innego świętego. Wynika więc wyraźnie, że lud Boży, Izrael nigdy nie rozumiał tego przykazania w ten sposób jak sugerują to katolicy.
Rozumienie i interpretacja tego przykazania w łonie ludu Bożego Starego Testamentu jest ważne. Świadczy to dobitnie jaka była prawdziwa biblijna Tradycja interpretująca to przykazanie. Jest to niezmiernie ważne jak rozumiano to przykazanie w Izraelu gdyż:
„Na czym więc polega wyższość Żyda? I jaki pożytek z obrzezania
Wielki pod każdym względem. Najpierw ten, że zostały im powierzone słowa Boże”
(Rz 3:1-2).
„Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice” (Rz 9:4).
Nie wolno interpretować tego przykazania niezgodnie z Tradycją ludu Bożego. Im zostało to przykazanie dane i oni najlepiej wiedzieli jak je interpretować. Skoro wizerunki świętych Starego Testamentu nigdy nie były przedmiotem jakiegokolwiek kultu, świadczy to jak najdobitniej, że nie należy tego przykazania interpretować w ten niezgodny z Tradycją sposób.
Argumentacja katolicka:
Skoro Jezus jest "obrazem Boga”, to można przedstawiać Boga pod postacią Chrystusa gdyż w Chrystusie Bóg stał się widzialny.
KKK stwierdza w kanonie 476:
„Ponieważ Słowo stało się ciałem, przyjmując prawdziwe człowieczeństwo, przyjęło także jego ograniczenia. Na tej podstawie ludzkie oblicze Jezusa może być "przedstawiane". Na siódmym soborze powszechnym Kościół uznał za dozwolone ukazywanie go na świętych obrazach”.
A Kanon 477:
„Równocześnie Kościół zawsze twierdził, że w ciele Jezusa Bóg, "będąc niewidzialny, ukazał się naszym oczom". Indywidualne cechy ciała Chrystusa rzeczywiście wyrażają Boską Osobę Syna Bożego. Uczynił On swoimi rysy swojego ludzkiego ciała do tego stopnia, że namalowane na świętym obrazie mogą być otaczane kultem, ponieważ wierzący, który czci Jego obraz, "czci osobę, którą obraz przedstawia".
Kanon 1159 w następujący sposób uzasadnia kult obrazów:
„Święty obraz, ikona liturgiczna, przedstawia przede wszystkim Chrystusa. Nie może ona przedstawiać niewidzialnego i niepojętego Boga; dopiero Wcielenie Syna Bożego zapoczątkowało ową "ekonomię" obrazów: Niegdyś Bóg, który nie ma ani ciała, ani twarzy, nie mógł absolutnie być przedstawiany na obrazie. Ale teraz, gdy ukazał się nam w ciele i żył wśród ludzi, mogę przedstawić na obrazie to, co zobaczyłem z Boga... Z odsłoniętym obliczem kontemplujemy chwałę Pana”.
Odpowiedź:
Jednak Adam również był „obrazem Boga” (zob. Rodz 1,27; 9,6). Jezus jest drugim Adamem więc nic w tym dziwnego, że także został nazwany „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1,15).
„Pierwszy człowiek z ziemi - ziemski, drugi Człowiek - z nieba.
Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy.
A jak nosiliśmy obraz ziemskiego [człowieka], tak też nosić będziemy obraz [człowieka] niebieskiego” (1 Kor 15:47-49).
Nawet dzisiaj mężczyznę ap. Paweł nazwał w ten sposób:
„Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny” (1 Kor 11:7).
Jeżeli według Kościoła Katolickiego można przedstawiać Boga pod postacią Jezusa tylko dlatego, że Jezus jest "obrazem Boga" to tak rozumując Izraelici powinni dojść do wniosku, że skoro Adam był "obrazem Boga" to można przedstawiać Boga pod postacią Adama. Jednak to, że Izraelici nie doszli do takiego karkołomnego wniosku świadczy, że taki sposób rozumowania jest niedorzeczny i niezgodny z Biblią i biblijną Tradycją. W Starym Testamencie nie czyniono wizerunków Boga pod postacią człowieka. Wyraźnie sam Bóg kategorycznie zabraniał tego. Nie można więc tego rozumieć w ten sposób, gdyż będzie to pogwałcenie zasad interpretacji Biblii.
„Pilnie się wystrzegajcie - skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Jahwe spośród ognia na Horebie -
abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej podobiznę mężczyzny lub kobiety” (Pwt 4:15-16).
Cóż więc oznacza wyrażenie, że Jezus jest "obrazem niewidzialnego Boga"?
Oznacza ono, że Chrystus posiadał w sobie, w swoim charakterze te wszystkie cudowne cechy naszego Ojca w niebie, tak jak Adam zanim zgrzeszył.
My również mamy być „obrazem Chrystusa”.
„Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8:29).
Oznacza to, że mamy być podobni do Chrystusa w naszym charakterze i sposobie życia.
Paweł wzywa nas abyśmy „przyoblekli nowego /człowieka/, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu /Boga/, według obrazu Tego, który go stworzył”
(Kol 3:10).
Adam obecnie nie żyje, ale Jezus Żyje. On jest żywym obrazem Boga. Mamy obowiązek by upodobnić się do tego obrazu. W jaki sposób?
Chrystus zasiada na tronie Bożej chwały, On żyje i jest Duchem. Ten Duch Chrystusa jest obecny wśród nas. On jest przecież obecny tam gdzie dwaj, albo trzej są zebrani w Jego imieniu.
„Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”
(Mt 18:20).
„Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański - tam wolność”
(2 Kor 3:17).
I kiedy spoglądamy na naszego Pana obecnego wśród nas z wiarą to wówczas staje się cud:
„My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu” (2 Kor 3:18).
Oddajemy Mu cześć bo żywy Chrystus, a nie martwy obraz jest wśród nas.
Jak widzimy wyrażenie "obraz Boga" nie ma absolutnie nic do czynienia z kultem obrazów praktykowanym w Kościele Katolickim.
Ponadto żaden wizerunek Chrystusa nie jest zgodny z rzeczywistością gdyż jest to jedynie wyobrażenie malarza. Wizerunki te nie przedstawiają prawdziwego Chrystusa. Ap. Paweł stwierdził: „Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób” (2 Kor 5,16). Proszę także pamiętać, że Chrystus jest naszą nadzieją (Kol 1,27), a na temat nadziei tak Paweł napisał: „Nadzieja zaś, której [spełnienie już] się ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda ? Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy” (Rz 8,24-25). Powinniśmy w naszym życiu kierować się wiarą. Pięknie ujął to Paweł: „Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy” (2 Kor 5,7). A czym jest wiara? „Wiara zaś jest (...) dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy” (Hbr 11,1). Jak więc widać również w Nowym Testamencie czynienie figur i obrazów nie ma żadnego sensu, a przede wszystkim jest niezgodne z Bożym przykazaniem !
Argumentacja katolicka:
Gdyby rozumieć to przykazanie dosłownie, to nie wolno mieć np. zwykłego zdjęcia w dowodzie lub pięknego pejzażu na ścianie gdyż byłoby to złamanie przykazania.
Odpowiedź:
Przykazanie nie zabrania noszenia zdjęcia ukochanej osoby czy malowania pięknych pejzaży przyrody, ale zabrania kultu takich wizerunków tzn. oddawania im czci, pokłonów i hołdu.
„Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy.
Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.
Podając się za mądrych stali się głupimi.
I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów.
Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał” (Rz 1:20-24).
Zakaz nie dotyczył zakazu sporządzania "obrazów przyrody", ale sporządzania po to by im oddawać cześć. Jeżeli Nowy Testament milczy na temat sporządzania obrazów i figur w celach kultowych tzn., że zakaz ten nie został anulowany lub zmieniony i obowiązuje nadal.
Argumentacja katolicka:
Ten sam Bóg, Który powiedział „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu” nakazał sporządzić figury i obrazy w świątyni przed którymi modlono się do Boga.
Do tego wszystkiego w świątyni uczynionej przez Salomona figur i wizerunków cherubów było bez liku. Oto przykład:
„dwa też cheruby wykujesz ze złota. Uczynisz zaś je na obu końcach przebłagalni.
Jednego cheruba uczynisz na jednym końcu, a drugiego cheruba na drugim końcu przebłagalni. Uczynisz cheruby na końcach górnych.
Cheruby będą miały rozpostarte skrzydła ku górze i zakrywać będą swymi skrzydłami przebłagalnię, twarze zaś będą miały zwrócone jeden ku drugiemu. I ku przebłagalni będą zwrócone twarze cherubów” (Wj 25:18-20).
Kanon 2130 w KKK stwierdza:
„Jednak już w Starym Testamencie Bóg polecił lub pozwolił wykonywać znaki, które w sposób symboliczny miały prowadzić do zbawienia przez Słowo Wcielone, jak wąż miedziany, arka Przymierza i cherubiny”.
Odpowiedź:
To prawda, że modlono się "przed" figurami i wizerunkami cherubów do Jahwe, ale nie modlono się do samych cherubów, a samym figurom i wizerunkom nie składano żadnego pokłonu. Przecież katolicy modlą się do samych cherubów i nie składają pokłonów tylko przed obrazami ale samym obrazom. Przecież sami to przyznają:
” Należy stanowczo zachować zwyczaj umieszczania w kościołach wizerunków Świętych dla oddawania im czci przez wiernych (...)”.
Argument więc, który stosują nie ma w tym przypadku żadnego zastosowania.
Problem polega na tym, że wszystkie tamte przedmioty nakazał sporządzić sam Bóg, Który sam polecał co uczynić i jak uczynić z najdrobniejszymi szczegółami. Wszystko zostało uczynione na wyraźne polecenie Boga. Wszystkie te przedmioty znajdowały się tylko w świątyni Bożej w Jerozolimie. Jahwe natomiast przyznawał się do tego, i napełniał świątynię Swoją chwałą.
Czy Bóg nakazał w szczegółach wykonać jakiś przedmiot kultu np. obraz w Nowym Testamencie?
Czy Bóg kiedykolwiek przyznał się do kultu obrazów napełniając jakiś kościół w Nowym Testamencie swoją chwałą?
Nie ma żadnego, absolutnie żadnego przykładu w Biblii by uczyniono coś podobnego poza świątynią np. w synagogach lub w domach.
Świątynia razem ze śmiercią Jezusa straciła swoje znaczenie i została zniesiona razem z całym kultem, sprzętami, kapłaństwem. Świątynia Boża była jedynie cieniem świątyni niebieskiej Nowego Testamentu. Obecnie świątynia Nowego Testamentu znajduje się w niebie i tam trwa obecnie cała służba Boża. Owe cheruby w świątyni były znakiem Bożej obecności, ale nie były przedmiotem jakiegokolwiek kultu. Kiedy na przykład wąż miedziany stał się przedmiotem kultu został uznany za obiekt bałwochwalstwa i zniszczony. „Wtedy rzekł Jahwe do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu” (Lb 21:8-9).
„On to usunął wyżyny, potrzaskał stele, wyciął aszery i potłukł węża miedzianego, którego sporządził Mojżesz, ponieważ aż do tego czasu Izraelici składali mu ofiary kadzielne - nazywając go Nechusztan” (2 Krl 18:4). Jahwe nie będzie dzielił swej chwały z nikim, nawet z przedmiotami, które zostały uczynione na Jego wyraźne polecenie. „Ja, któremu na imię jest Jahwe, chwały mojej nie odstąpię innemu ani czci mojej bożkom” (Iz 42:8).
Argumentacja katolicka:
Nikt przecież nie modli się do obrazu, ale jedynie przed obrazem. Nie czcimy samego obrazu, ale jedynie istoty, jakie obrazy przedstawiają.
Odpowiedź:
Jest to argument z kategorii pobożnych życzeń.
Jak wobec tego należy rozumieć wyrażenia typu „obraz słynący cudami”, „cudowny obraz”, „płaczący obraz”. Nacisk w tego typu wyrażeniach nie jest położony na osobę przedstawioną na obrazie, ale na sam obraz.
Jak rozumieć słowa wypowiedziane rzekomo przez Chrystusa do katolickiej świętej Faustyny Kowalskiej?
1931 rok, 22 lutego. „Wieczorem, kiedy byłam w celi ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie., jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana. Dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz z podpisem: "Jezu, ufam Tobie". Pragnę, aby ten Obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (Dz.47)
„Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten Obraz nie zginie. Obiecuję także już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinie śmierci. Ja sam bronić będę ją jako Swej chwały”. (Dz. 48)
Każdy kto będzie czcił ten obraz będzie miał życie wieczne. Zbawienie jest więc uzależnione od czci dla tego Obrazu. Jednak Chrystus obiecał, że nie zginie jedynie ten kto w Niego uwierzy:
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”
(Jn 3:16).
„Dziwnie się złożyło, jako Pan żądał, tak się stało, że pierwszą cześć, jaką obraz ten odebrał od tłumów - było to w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Przez trzy dni był ten obraz wystawiony na widok publiczny i odbierał cześć publiczną, ponieważ był umieszczony w Ostrej Bramie, w szczycie okna, dlatego było go widać z bardzo daleka. w Ostrej Bramie obchodzono uroczyście zakończenie Jubileuszu Odkupienia Świata - 1900-lecie od Męki Zbawiciela. Teraz widzę, że złączone jest Dzieło Odkupienia z Dziełem Miłosierdzia, którego żąda Pan”. (Dz. 89)
„Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie”. (Dz. 327)
„Przez obraz ten udzielać będę wiele łask dla dusz. a przeto niech ma przystęp wszelka dusza do niego”. (Dz. 570)
W tym miejscu sam Obraz został nazwany naczyniem dzięki któremu otrzymamy łaski ze źródła miłosierdzia. Nie jest to więc niewinne pouczające przedstawienie, ale wręcz konieczny sposób otrzymania łask. Wszyscy muszą mieć przystęp do Obrazu gdyż Bóg nie będzie udzielał swych łask przez wiarę w Niego, ale właśnie przez Obraz.
28 XII [1936]. „Dziś zaczęłam nowennę do Miłosierdzia Bożego. To jest w duchu przenoszę się przed ten obraz i odmawiam tę koronkę, której mnie nauczył Pan. W drugim dniu nowenny ujrzałam ten obraz, jakoby żywy obwieszony niezliczonymi wotami, i widziałam wielkie tłumy ludzi, którzy tu przychodzili i widziałam wiele z nich uszczęśliwionych”. (Dz. 851)
Obraz nie był jedynie pomocą. Faustyna nie przeniosła się przed oblicze żywego Chrystusa, ale przed sam Obraz.
„Dziś ujrzałam chwałę Bożą, która płynie z obrazu tego. Wiele dusz doznaje łask, choć o nich głośno nie mówią. Choć różne są koleje jego Bóg otrzymuje chwałę przezeń, i wysiłki szatana, i złych ludzi rozbijają się i obracają w nicość. Mimo złości szatana, miłosierdzie Boże zatriumfuje nad całym światem i czczone będzie przez wszystkie dusze”. (Dz. 1789)
Obraz nie jest jedynie pomocą w oddawaniu Bogu chwały, ale z samego Obrazu płynie chwała Boża. Bóg przez ten Obraz ma otrzymywać chwałę.
Jednak sam Bóg ostrzega przez proroka Izajasza:
„Ja, któremu na imię jest Jahwe, chwały mojej nie odstąpię innemu ani czci mojej bożkom”
(Iz 42:8)
Wybawienie nie jest tutaj przecież uzależnione od osoby samego Chrystusa, ale od Obrazu. To Obraz w sposób magiczny ma zapewnić ratunek i wybawienie.
Co sądzić więc o tych wszystkich „cudownych medalikach, obrazach i cudownych miejscach”?
Nie jest to nic innego jak kult przeciwny Bogu, kult skierowany na martwe przedmioty, płaczące, cudowne obrazy od których posiadania uzależniony jest ratunek i łaska. Zaufanie położone jest więc w Obrazie, który się czci.
„ Nasz Bóg jest w niebie; czyni wszystko, co zechce.
Ich bożki to srebro i złoto, robota rąk ludzkich.
Mają usta, ale nie mówią; oczy mają, ale nie widzą.
Mają uszy, ale nie słyszą; nozdrza mają, ale nie czują zapachu.
Mają ręce, lecz nie dotykają; nogi mają, ale nie chodzą; gardłem swoim nie wydają głosu.
Do nich są podobni ci, którzy je robią, i każdy, który im ufa.
Dom Izraela pokłada ufność w Jahwe, On ich pomocą i tarczą”
(Ps 115:3-9).
Tradycja, historycy i teolodzy.
Kościół Katolicki na każdym kroku podkreśla umiłowanie dla Tradycji i zarzuca innym chrześcijanom jej odrzucenie, dlatego przyjrzyjmy się co ma do powiedzenia na ten temat Tradycja i historia pierwszych wieków.
Ojcowie Kościoła.
List Epifaniusza z Cypru pisany do Jana Jerozolimskiego ok. 394 r.
"Przybyłem do wsi zwanej Anablata, gdzie przechodząc, ujrzałem płonącą lampę i zapytałem, co by to było za miejsce, a gdym się dowiedział, że kościół, wstąpiłem aby się pomodlić. Otóż zauważyłem tam zasłonę wiszącą we drzwiach farbowaną i malowaną, noszącą obraz jakoby Chrystusa lub jakiegoś świętego, nie pamiętam dobrze, czyj to był obraz. Gdy więc widziałem, że w kościele Chrystusowym wbrew powadze Pisma Św. wisi obraz człowieka, zerwałem go ... Na przyszłość zakaż w kościele Chrystusowym wieszać tego rodzaju zasłony, kłócące się z naszą religią ..."
(List LI w zbiorze Listów św. Hieronima).
Euzebiusz z Cezarei zm. ok. 339 r.
Opisuje on jak w Cezarei Filipowej postawiono pomnik Chrystusa uzdrawiającego pogankę cierpiącą na krwotok. Następnie taki daje komentarz:
“I nic w tem dziwnego, że starzy poganie, którzy doświadczyli dobrodziejstw Zbawiciela naszego, taki wystawili pomnik. Widziałem przecie wizerunki apostołów Jego, Piotra i Pawła, a nawet samego Chrystusa, zachowane w malowanych obrazach. Rzecz zrozumiała, bo starzy według swego zwyczaju czcili ich w ten właśnie sposób, a bez żadnej głębszej myśli, jako swych zbawicieli"
(Historia Kościelna VII,18).
Synod w Elwirze (około 300 roku) kanon 36 stwierdza:
„Placuit picturas in ecclesia esse non debere”. (“Zabrania się malowania obrazów w kościołach”).
Historycy i teolodzy katoliccy.
Oto kilka cennych uwag pochodzących z książki rzymskokatolickiego patrologa ks. Marka Starowieyskiego "Sobory Kościoła Niepodzielnego - część I - Dzieje" wydanej przez wydawnictwo Biblos w roku 1994.
Istniały w pierwotnym Kościele dwa czynniki wyraźnie negatywne wobec kultu obrazów. Jeden czynnik to zakazy Starego Testamentu uważane za nadal obowiązujące, a drugi to powszechne bałwochwalstwo religii pogańskich.
"Te dwa czynniki sprawiły, że pisarze chrześcijańscy pierwszych wieków byli wyraźnie wrogo nastawieni wobec obrazów. Widać to u Ojców Apostolskich na początku II wieku, u Apologetów w II i III wieku, choć nie znajdziemy u nich dłuższych wypowiedzi na ten temat. Tę wrogość powiększał fakt, ze cześć obrazom oddawali w II wieku heretycy, np. gnostycy karpokracjanie" (str.113).
Prawdopodobnie na przełomie II i III pojawiają się w katakumbach pierwsze malowidła chrześcijańskie. Ale nie były one przedmiotem kultu, jedynie miały funkcje dydaktyczne.
"Jak się wydaje, spełniają one funkcję dydaktyczną i katechetyczną" (str.113).
"Na początku IV wieku spotykamy się z pierwszym oficjalnym potępieniem kultu obrazów przez Kościół; ma to miejsce na hiszpańskim synodzie w Elwira, odbytym około 300 roku. W tymże czasie potępia je również wielki teolog i historyk Kościoła, Euzebiusz z Cezarei (+339): Konstancja, siostra cesarza Konstantyna Wielkiego, zwróciła się do uczonego biskupa z prośbą o portret Chrystusa: Euzebiusz, dworak, chętnie spełniający prośby wysoko postawionych osób, tym razem okazał się bezwzględny - stanowczo odmówił, a swoją odmowę uzasadnił tym, że boskości Chrystusa przedstawić się nie da. Jeszcze ostrzej potępi kult obrazów nie mniej uczony biskup Salaminy Cypryjskiej, św. Epifaniusz (+403). Krewki biskup potrzaskał obraz jakiegoś świętego, który zobaczył w Betel i, co więcej, skierował cały traktat przeciwko tym, którzy twierdzą, że należy malować obrazy świętych. Świadectwa tych dwóch pisarzy będą stanowiły argument koronny późniejszych ikonoklastów" (str.113).
W tym czasie pojawiają się jednak pierwsi zwolennicy kultu obrazów.
"Długo można by tu wyliczyć świadków jednego i drugiego nurtu teologicznego" (str.114).
"Na podstawie tego, co powiedzieliśmy, możemy stwierdzić, że w starożytnym Kościele istniały dwa wyraźne nurty: jeden - wrogi obrazom, który dominuje w najstarszych świadectwach. W miarę jednak rozwoju chrystologii, rozluźniania się więzów ze światem żydowskim i zanikaniem niebezpieczeństwa bałwochwalstwa pogańskiego, coraz mocniej dochodził do głosu drugi nurt, uzasadniany nie tylko racjami teologicznymi, ale również racjami duszpasterskimi, a nawet politycznymi.
Sytuacja zmienia się zasadniczo w wiekach późniejszych na rzecz nurtu drugiego" (str.114).
Ksiądz dr. Józef Umiński w swej Historii Kościoła str. 226 pisze:
„W ubiegłym okresie istniały zastrzeżenia co do kultu obrazów, oparte na dawnych zakazach żydowskich i na obawach przed bałwochwalstwem. Synod w Elwira ok. 300 r. Nawet zakazywał: Placuit picturas in ecclesia esse non debere. Mimo to jednak, jak wiadomo, już w poprzednim okresie bywały obrazy w użyciu. Obecnie, z upadkiem pogaństwa, obawy się zmniejszyły, poczęto więc coraz częściej przyozdabiać świątynie obrazami i używać ich dla pouczenia w wierze prostaczków, niebawem zaś i czcić” (podkr. moje).
W Historii Kościoła wyd. PAX 1986 r. czytamy o kulcie obrazów:
„Rzecz ciekawa, że ta forma pobożności sama w sobie nie jest pochodzenia chrześcijańskiego, lecz stanowi przeniesienie na płaszczyznę religijną sposobów oddawania czci oficjalnym wyobrażeniom panujących cesarzy w okresie późnego Cesarstwa – ich portretom, uważanym za coś prawdziwie zastępującego obecność władcy. (...) Jak w przypadku każdego nowego zjawiska, trudno uchwycić pierwsze przejawy tego kultu. Jak już powiedzieliśmy, staje się on powszechny poczynając od lat siedemdziesiątych VI wieku. Wówczas to mnożą się cudowne obrazy, acheiropoietoi („nie uczynione ręką człowieka”), źródło nadprzyrodzonej opieki dla miast, pałaców, a wkrótce i dla wojska, które przyjmują je jako palladium” (str. 296-297 podkr. moje).
Opr. Leszek Sołyga