Nazywam się Bethuel Matsili. Pochodzę z Republiki Konga-Brazzaville. Jestem żonaty z Polką z którą mam trzy córki. Poznałem Moja żonę Renatę w Płowdiwie w Bułgarii 07 sierpnia 1988r. Dwa lata póżniej pobraliśmy się 08 stycznia 1990r w Moskwie.
Oto co mówi Słowo Boże: ?Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie ode mnie że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie. [ ew. mat 11,28-30] . I na innym miejscu Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu [Jan 8,34] i Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie [Jan 14,6].
Będąc w Polsce często spotykam przykre rzeczy. To chyba naturalnie, bo jestem trochę inny, a wiadomo bezbożny świat nie toleruje inność... A zatroskani o mój los ludzie które spotykam zazwyczaj pytają mnie czy noszę jakąś broń żeby się ochronić. Pewien policjant w Krakowie namawiał mnie nawet żebym kupił broń gazową. Były więzień mnie też radził w pociągu iż powinienem mieć ? spluwę�, bo Polska to nienormalny kraj... Chwała Bogu za to że włożył w człowieku instynkt samozachowawczy... Ale jeszcze bardziej Go uwielbiam za to że dał człowiekowi wierzącemu w Niego, mającemu ufność w Nim poczucie bezpieczeństwa. Wierzący w Chrystusa ma taką pewność i powtarza razem Psalmistą:
Chwała Ci, Boże - tak wołam dzisiaj, gdy Bóg spojrzał na mnie i wybaczył mi wszystko. Cieszę się, że nie muszę krzyczeć już na męża i dzieci, że nie jestem tą osobą, którą byłam kiedyś a wszystko zawdzięczam Jezusowi. Mam 28 lat, męża i dwójkę dzieci. Małżeństwem jesteśmy od 8 lat. Byłam osobą bardzo nerwową, brałam leki uspokajające a moje małżeństwo rozpadało się. Miłość do męża przerodziła się w nienawiść do tego stopnia, że nie potrafiłam już na niego patrzeć. Rozmowy coraz częściej przeradzały się w kłótnie, dochodziło czasami do rękoczynów. Męża którego kiedyś kochałam teraz nienawidziłam - stał się dla mnie obcą osobą. Nie widząc żadnego rozwiązania mojej sytuacji postanowiłam się rozwieść. Chciałam być samodzielna i uzyskać prawo do opieki nad dziećmi. Postanowiłam najpierw zainwestować pieniądze do otwarcia salonu fryzjerskiego. Plany zamieniły się w czyny.
Bóg postawił na mojej drodze sąsiadkę - Marzenę. Ona zwiastowała mi Słowo Boże. Pewnego dnia poszłam dzieci położyć spać i gdy tak leżałam, zaczęłam wołać do Boga: Boże, czy Ty jesteś naprawdę? To wołanie było długie i coraz głębsze. Bardzo pragnęłam dowiedzieć się prawdy. W pewnej chwili poczułam jak zstępuje na mnie cudowna miłość. To była Boża miłość, trudna do opisania, miłość która przewyższa nasze myślenie i określenie miłości Bożej. Wtedy usłyszałam cichy, łagodny, cudowny głos Boga: Czy teraz wierzysz we mnie? - Odpowiedziałam: Tak, wierzę. Płakałam wiedząc, że Bóg jest i wysłuchał mojego wołania.
Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. (Jak 4:8)
Zaczęłam czytać Pismo Święte. Zakład, zgodnie z moim planem, oczywiście otworzyłam. W niedługim czasie jeden z moich chłopców zaczął bardzo często chorować na zapalenie płuc. Nie wiedzieliśmy co robić, ale przypomniałam sobie, że Bóg słyszy moje modlitwy więc postanowiłam zawołać do Niego. Zawarłam z Bogiem przymierze, że jeśli w ciągu 3 dni zjawi się ktoś chcący kupić mój zakład to sprzedaję. Jakim zaskoczeniem było gdy na drugi dzień przyszła zainteresowana kupnem kobieta. Zakład został sprzedany, wtedy też moje dziecko przestało chorować. Chwała Bogu za to, że chce nam pomagać w każdej dziedzinie naszego życia.
Mając więcej czasu czytałam Biblię. Bóg w cudowny sposób potrafił odpowiadać na moje modlitwy i pytania które zadawałam. Szukałam Go całym sercem, próbowałam siebie usprawiedliwić, że nie jestem aż tak grzesznym człowiekiem, ale Słowo Boże mówi inaczej:
Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. (Rz 3:23)
Wszyscy zboczyli, razem sali się nieużytecznymi, nie masz kto by dobrze czynił, nie ma ani jednego. (Rz 3:12)
Wiedziałam też, że potrzebuję oczyszczenia i usprawiedliwienia przez krew Jezusa Chrystusa. Zrozumiałam, że to ja powinnam umrzeć za swoje grzechy lecz dziękuję Bogu za Jezusa Chrystusa - On uczynił to za mnie.
On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze a nie tylko nasze lecz i za grzechy całego świata. (1J 2:2)
Wiedziałam, że potrzebuje Zbawiciela - Jezusa Chrystusa w moim życiu. Czułam, że nie daję sobie rady z grzechem, grzech był silniejszy ode mnie. Zaczęłam wołać Jezusa i prosić Go o przebaczenie; poprosiłam Go aby stał się moim Zbawicielem i Panem.
Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz (Rz 10:)
O nim to świadczą prorocy, kto w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię Jego (Dz 10-43)
Gdy zaprosiłam Jezusa do swojego życia, nie poznawałam samej siebie. Jezus wlał we mnie radość ze zbawienia, miłość do męża, stałam się nowym człowiekiem. Jezus Chrystus rozpoczął zmieniać i szlifować moje serce, uratował moją rodzinę, wszystko zawdzięczam Jemu. On jest zawsze ze mną gdy przechodzę próby i potwierdza swe obietnice. On sam mówi: Nigdy cię nie zostawię i nie opuszczę. Jezus uwolnił mnie od strachu, złości, nienawiści i obdarzył mnie pokojem. dziękuję Bogu, że dał mi siebie poznać, że nie idę na potępienie, że jestem Jego dzieckiem. Ja już wybrałam: Drogę Jezusa Chrystusa. Czy ty też tego pragniesz? Pragniesz mieć Boga za swego Ojca?
Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda i żywot; nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie (J 14:6)
Tym zaś, którzy go (Jezusa) przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym którzy wierzą w imię Jego (J 1:12)
Czy Ty dokonałeś wyboru? Czy Twoja droga jest drogą którą Bóg chce abyś szedł? Pamiętaj, że Jezus na Ciebie czeka, że Jezus Cię kocha takim jakim jesteś. Przyjdź dzisiaj do Niego i otwórz przed Nim swoje serce!
Agnieszka
Oddałam moje życie Jezusowi w 1998 r. w październiku. Do tego momentu moje życie nie było pełne i satysfakcjonujące - zawsze czułam, że czegoś mi brak.
Pewnego razu zostałam zaproszona do Kościoła Zielonoświątkowego na nabożeństwo połączone z błogosławieństwem dziecka moich znajomych. Tam usłyszałam ewangelie - dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie. Zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać. Nurtowało mnie to co usłyszałam na tym nabożeństwie. Zaczęłam zastanawiać się nad własnym życiem, jakie ono jest. Odpowiedź na to pytanie nie była zachęcająca: "Moje życie jest puste i prowadzące do nikąd". Zaczęłam bywać na niedzielnych nabożeństwach. Słuchałam głoszonego Słowa i coraz bardziej docierało do mnie to, że przesłanie które słyszę o Jezusie Chrystusie, o grzeszności człowieka i o sensie życia, który jest jedynie w Bogu, to wszystko jest prawdą. Zaczęłam czytać Pismo Święte. Bóg mówił do mnie poprzez Swoje Słowo. Wtedy postanowiłam oddać Jemu całe moje życie. Zawierzyłam i zaufałam całkowicie Jezusowi. On przebaczył mi moje grzechy i dał mi nowe życie.
Od tego momentu wiele się zmieniło. Wszystko zaczęło nabierać sensu, otrzymałam pokój i radość, i spokojny sen którego wcześniej nie miałam zawsze czegoś się bojąc.
Dziś jestem wdzięczna Bogu, że zmienił moje życie. Wiem, że tylko w Jezusie jest nasza siła. On pomaga mi codziennie. Ja z każdym problemem zwracam się do Niego. Mój Pan i Bóg mnie słyszy.
Dziś Bóg jest moim kochającym Ojcem do którego codziennie przychodzę z dziękczynieniem za to, co uczynił w moim życiu.
Alina
Oryginał jest na http://wodz.kz.pl/