Narodziłli się na nowo

Nazywam się Bethuel Matsili. Pochodzę z Republiki Konga-Brazzaville. Jestem żonaty z Polką z którą mam trzy córki. Poznałem Moja żonę Renatę w Płowdiwie w Bułgarii 07 sierpnia 1988r. Dwa lata póżniej pobraliśmy się 08 stycznia 1990r w Moskwie.
Wydawało nam się iż kochamy się i tym samym nic nie mogłoby przeszkodzić naszej miłości... Lecz w krótkim czasie zaczęło się piekło w naszym małżeństwie. Problemy były na różnych płaszczyznach. Nie mogliśmy dogadać się. Za to panował brak zaufania, przemoc w różnych jej formach (W słowach i czynach). Każdemu który obserwował tę sytuację było bardzo łatwo wnioskować przyczyny tego stanu rzeczy: różnica kulturowa. ?Bo u tych tak się traktuje, a u tamtych inaczej� I nawet my sami padliśmy w tą pułapkę. Jesteśmy wykształceni; moja żona jest magister historii a ja doktorem nauk humanistycznych, ale byliśmy bezradni. W tym nie pomogły nawet różne podejścia filozoficzne, miałem sporo możliwości czytania różnej literatury na temat małżeństwa, ale na nic...
Pewnego dnia szukając rozwiązania tego problemu nieudanego życia małżeńskiego, zwierzyłem się mojemu znajomemu i bratu w Chrystusie Ryszardowi R., on odpowiadał prosto: rozwiązanie jest ? nawrócenie. Ja nie mogłem zrozumieć o co mu chodziło gdyż ja zawsze uważałem się za wierzącego człowieka. Urodziłem się w rodzinie ewangelicznej, przyjąłem Pana Jezusa jako osobistego Zbawiciela i Przewodnika, kiedy miałem 12 lat. Moja żona też jest katoliczka, to o co mu chodzi?! Trudno było mi to zrozumieć. Ale z czasem bardziej zrozumiałem istotę nawrócenia niż wcześniej. Uważałem iż można być chrześcijaninem i wyznawać buddyzm, jogę, kult świętych, kult aniołów, zajmować się astrologią,... czy różnymi innymi formami nauki new age-a... A tak nie powinno być, gdyż jedna tylko droga ku Bogu Ojcu, Jezus Chrystus. Zrozumiałem iż mimo wspaniałego kościoła który miałem (Ewangeliczny Kościół Konga), sam trwałem w nieposłuszeństwu Bogu którego wybrałem jako osobistego Przewodnika, zrozumiałem iż byłem synem marnotrawnym, zrozumiałem iż tak naprawdę prawdziwa przyczyna nieudanego małżeństwa nie była ani różnica kulturowa, ani jakaś inna przyczyna społeczna, lecz GRZECH. Byłem w konflikcie z Moim Bogiem, z Jezusem Chrystusem. On mnie wybrał a ja go odrzucałem. Odtąd jak odwróciłem się od moich grzechów zwróciłem się do Boga o przebaczenie mi moje grzechy i obiecałem Mu żyć w posłuszeństwie całkowicie nasze życie zmieniło się... Moja żona także nawróciła się i braliśmy chrzest wodny, jako znak naszego przymierza z Bogiem w Kościele Zielonoświątkowym w Jatrzębiu Zdroju 01 czerwca 1997r. Już mamy10 lat małżeństwa. W tym 7 lat walki domowej, trwania w grzechu i trzy lepszych lat w Bogu. Dzisiaj, dzięki Bogu, wiemy co to jest różnica kulturowa i niedoskonałości ludzkie. Wiemy iż one nie przynoszą udręki i dewastacji w życiu człowieka, szczególnie, wierzącego. Tylko GRZECH dewastuje życie ludzkie. Niezależnie od tego jak tłumaczymy przyczyny naszych problemów życiowych, Chciałbym cię poinformować iż przyczyna tylko jedna: GRZECH. Bo GRZECH cię oddala od Boga, Źródła wszelkiego dobra, on przynosi nieczystość do twego życia. Dzisiaj mam świadomość iż ani Żydzi, ani nikt inny nie ukrzyżował Mojego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, lecz mój i twój GRZECH Go ukrzyżował.
Nasze czasy stały się tak opętane złem iż nawet kościoły nie chcą nauczyć na temat GRZECHU i Zbawienia. Każdy nowy ruch religijny odwraca uwagę ludzi od GRZECHU i wolą zwrócić uwagę na tradycje ludzkie. Zabraniają jedzenia mięsa, współżycie małżeńskie, głoszą wolność, moc i potęgę człowieka, relatywizm dobra i zła; pychę życia... ale o zbawienie dusz, nikt nie mówi. Chwała Bogu że są kościoły pełnej ewangelii; te które uczą posłuszeństwa Słowu Bożemu...

Oto co mówi Słowo Boże: ?Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie ode mnie że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie. [ ew. mat 11,28-30] . I na innym miejscu Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu [Jan 8,34] i Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie [Jan 14,6].

Będąc w Polsce często spotykam przykre rzeczy. To chyba naturalnie, bo jestem trochę inny, a wiadomo bezbożny świat nie toleruje inność... A zatroskani o mój los ludzie które spotykam zazwyczaj pytają mnie czy noszę jakąś broń żeby się ochronić. Pewien policjant w Krakowie namawiał mnie nawet żebym kupił broń gazową. Były więzień mnie też radził w pociągu iż powinienem mieć ? spluwę�, bo Polska to nienormalny kraj... Chwała Bogu za to że włożył w człowieku instynkt samozachowawczy... Ale jeszcze bardziej Go uwielbiam za to że dał człowiekowi wierzącemu w Niego, mającemu ufność w Nim poczucie bezpieczeństwa. Wierzący w Chrystusa ma taką pewność i powtarza razem Psalmistą:
?Pan światłością moja i zbawieniem moim:
Kogóż bać się będę?
Pan ochroną życia mego:
Kogóż mam się lękać? [ Ps 27,1]
Wierzący w Boga Wszechmogącego w imieniu Jezusa Chrystusa niczego nie powinienem nie bać się, albowiem Czy to żyjemy czy też umieramy Chrystusowi jesteśmy. Dlatego chciałbym opowiadać krótką historię, która potwierdza wierność Pana wobec Jego słów:
Pewnego dnia wracając z Częstochowy, gdzie pracuję, wsiadłem do pociągu pospiesznego do Katowic. A ponieważ mieszkam w Czyżowicach 5 km za Wodzisławiem Śląskim, musiałem przesiąść do innego pociągu, tym razem osobowym. 5 minut przed odjazdem pociągu do Chałupek, wyszedłem z poczekalni żeby iść do pociągu. Szedłem spokojnie, trzymając dwie torby po każdej ręce. Będąc pod tunelem dworca centralnego w Katowicach, bliżej wyjścia na drugi peron usłyszałem wielki krzyk za mną, a jednocześnie poczułem na moim karku powiew niby szalika. Pomyślałem: kto mnie dotknął szalikiem; kto mnie tu zna żeby tak się bawić ze mną? Tymczasem zauważyłem iż ludzie będący na przeciwko mnie mieli różne reakcji: Jedni krzyczeli jak to jest zwyczaj tutaj  Jezus-Maria! drudzy mieli krzyk przerażenia, a inni nagle zaczęli biegać, uciekając jakby samego diabla zobaczyli.
Będąc cały czas spokojny odwróciłem się żeby zobaczyć, kto mnie dotknął swoim szalikiem Jest to dosłownie wrażenie które miałem. A co się okazało!? Za mną byli cztery młodych ubrane w zielone kurtki z ogolonymi głowami. Trzy z nich stali tuż za mną nie odważając nic więcej czynić a tylko powtarzali Polska polaków, wynoś się stąd... Czwarty z nich stojąc jakieś 5m. od nas starał się coś schować w rękawie kurtki swojej i patrząc na mnie z zdziwieniem. To był kij do bass-bolu a nie szalik. Czyli po tym jak uderzył mnie tym kijem na karku już był pewny iż cel jest osiągnięty; lecz nie mogli rozumieć dlaczego nie krwawię lub nie padam. Ci którzy byli tuż tuż za mną właśnie nie mogli pojąc tego.
Zarówno ci młodzi jak i świadkowie tego wydarzenia byli pewni iż byłem trafiony, lecz ja poczułem jakby ktoś mnie pogłaskał swoim szalikiem. Takich cudów dokona tylko Bóg. A ?Jeśli Bóg za nami to któż przeciwko nam [ Rz 8,31].
Mimo tego iż ci młodzi byli tacy agresywni, nie szukałem poparcia u ludzi i nie bałem się dalej iść... A więc dotarłem do pociągu, który od razu odjechał. A ja chwaliłem Boga mojego, za Jego wierność. Czy na pewno jeżeli bym miał pistolet to nie napadliby na mnie? Jeżeli bym polegał na sobie mógłbym popełnić grzech, próbując wymierzyć sam sprawiedliwość. Cały ten czas trwania tego wydarzenia nie czułem powagi sprawy, jedynie gdy byłem w pociągu dotarło do mnie iż Bóg mnie uratował życie. Czy to nie jest wspaniale? Zabrał w jednej chwili trwogę, ludzkie patrzenie i wszystko było tylko w Jego rękach. A to tylko dla tego iż On wie że w nikim innym nie mam nadziei.
Często ludzie krzywdzą innych dlatego iż sami boją się, nie mają pewności jutra. Chciałbym poinformować że sens życia jest tylko w Bogu. Życzę z całego serca żeby i ci młodzi ludzie sami poznali Boga i widzieli jaki jest Dobry.
Błogosławiony mąż, który boi się Pana
I rozmiłował się w jego przykazaniach! [Ps 112,1]...
Spokojne jest serce jego, nie boi się,
Aż spojrzy z góry na nieprzyjaciół swoich. [Ps 112,8]

dr Bethuel Matsili

Chwała Ci, Boże - tak wołam dzisiaj, gdy Bóg spojrzał na mnie i wybaczył mi wszystko. Cieszę się, że nie muszę krzyczeć już na męża i dzieci, że nie jestem tą osobą, którą byłam kiedyś a wszystko zawdzięczam Jezusowi. Mam 28 lat, męża i dwójkę dzieci. Małżeństwem jesteśmy od 8 lat. Byłam osobą bardzo nerwową, brałam leki uspokajające a moje małżeństwo rozpadało się. Miłość do męża przerodziła się w nienawiść do tego stopnia, że nie potrafiłam już na niego patrzeć. Rozmowy coraz częściej przeradzały się w kłótnie, dochodziło czasami do rękoczynów. Męża którego kiedyś kochałam teraz nienawidziłam - stał się dla mnie obcą osobą. Nie widząc żadnego rozwiązania mojej sytuacji postanowiłam się rozwieść. Chciałam być samodzielna i uzyskać prawo do opieki nad dziećmi. Postanowiłam najpierw zainwestować pieniądze do otwarcia salonu fryzjerskiego. Plany zamieniły się w czyny.

Bóg postawił na mojej drodze sąsiadkę - Marzenę. Ona zwiastowała mi Słowo Boże. Pewnego dnia poszłam dzieci położyć spać i gdy tak leżałam, zaczęłam wołać do Boga: Boże, czy Ty jesteś naprawdę? To wołanie było długie i coraz głębsze. Bardzo pragnęłam dowiedzieć się prawdy. W pewnej chwili poczułam jak zstępuje na mnie cudowna miłość. To była Boża miłość, trudna do opisania, miłość która przewyższa nasze myślenie i określenie miłości Bożej. Wtedy usłyszałam cichy, łagodny, cudowny głos Boga: Czy teraz wierzysz we mnie? - Odpowiedziałam: Tak, wierzę. Płakałam wiedząc, że Bóg jest i wysłuchał mojego wołania.

Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. (Jak 4:8)

Zaczęłam czytać Pismo Święte. Zakład, zgodnie z moim planem, oczywiście otworzyłam. W niedługim czasie jeden z moich chłopców zaczął bardzo często chorować na zapalenie płuc. Nie wiedzieliśmy co robić, ale przypomniałam sobie, że Bóg słyszy moje modlitwy więc postanowiłam zawołać do Niego. Zawarłam z Bogiem przymierze, że jeśli w ciągu 3 dni zjawi się ktoś chcący kupić mój zakład to sprzedaję. Jakim zaskoczeniem było gdy na drugi dzień przyszła zainteresowana kupnem kobieta. Zakład został sprzedany, wtedy też moje dziecko przestało chorować. Chwała Bogu za to, że chce nam pomagać w każdej dziedzinie naszego życia.

Mając więcej czasu czytałam Biblię. Bóg w cudowny sposób potrafił odpowiadać na moje modlitwy i pytania które zadawałam. Szukałam Go całym sercem, próbowałam siebie usprawiedliwić, że nie jestem aż tak grzesznym człowiekiem, ale Słowo Boże mówi inaczej:

Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. (Rz 3:23)

Wszyscy zboczyli, razem sali się nieużytecznymi, nie masz kto by dobrze czynił, nie ma ani jednego. (Rz 3:12)

Wiedziałam też, że potrzebuję oczyszczenia i usprawiedliwienia przez krew Jezusa Chrystusa. Zrozumiałam, że to ja powinnam umrzeć za swoje grzechy lecz dziękuję Bogu za Jezusa Chrystusa - On uczynił to za mnie.

On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze a nie tylko nasze lecz i za grzechy całego świata. (1J 2:2)

Wiedziałam, że potrzebuje Zbawiciela - Jezusa Chrystusa w moim życiu. Czułam, że nie daję sobie rady z grzechem, grzech był silniejszy ode mnie. Zaczęłam wołać Jezusa i prosić Go o przebaczenie; poprosiłam Go aby stał się moim Zbawicielem i Panem.

Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz (Rz 10:)

O nim to świadczą prorocy, kto w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię Jego (Dz 10-43)

Gdy zaprosiłam Jezusa do swojego życia, nie poznawałam samej siebie. Jezus wlał we mnie radość ze zbawienia, miłość do męża, stałam się nowym człowiekiem. Jezus Chrystus rozpoczął zmieniać i szlifować moje serce, uratował moją rodzinę, wszystko zawdzięczam Jemu. On jest zawsze ze mną gdy przechodzę próby i potwierdza swe obietnice. On sam mówi: Nigdy cię nie zostawię i nie opuszczę. Jezus uwolnił mnie od strachu, złości, nienawiści i obdarzył mnie pokojem. dziękuję Bogu, że dał mi siebie poznać, że nie idę na potępienie, że jestem Jego dzieckiem. Ja już wybrałam: Drogę Jezusa Chrystusa. Czy ty też tego pragniesz? Pragniesz mieć Boga za swego Ojca?

Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda i żywot; nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie (J 14:6)

Tym zaś, którzy go (Jezusa) przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym którzy wierzą w imię Jego (J 1:12)

Czy Ty dokonałeś wyboru? Czy Twoja droga jest drogą którą Bóg chce abyś szedł? Pamiętaj, że Jezus na Ciebie czeka, że Jezus Cię kocha takim jakim jesteś. Przyjdź dzisiaj do Niego i otwórz przed Nim swoje serce!

Agnieszka


Oddałam moje życie Jezusowi w 1998 r. w październiku. Do tego momentu moje życie nie było pełne i satysfakcjonujące - zawsze czułam, że czegoś mi brak.

Pewnego razu zostałam zaproszona do Kościoła Zielonoświątkowego na nabożeństwo połączone z błogosławieństwem dziecka moich znajomych. Tam usłyszałam ewangelie - dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie. Zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać. Nurtowało mnie to co usłyszałam na tym nabożeństwie. Zaczęłam zastanawiać się nad własnym życiem, jakie ono jest. Odpowiedź na to pytanie nie była zachęcająca: "Moje życie jest puste i prowadzące do nikąd". Zaczęłam bywać na niedzielnych nabożeństwach. Słuchałam głoszonego Słowa i coraz bardziej docierało do mnie to, że przesłanie które słyszę o Jezusie Chrystusie, o grzeszności człowieka i o sensie życia, który jest jedynie w Bogu, to wszystko jest prawdą. Zaczęłam czytać Pismo Święte. Bóg mówił do mnie poprzez Swoje Słowo. Wtedy postanowiłam oddać Jemu całe moje życie. Zawierzyłam i zaufałam całkowicie Jezusowi. On przebaczył mi moje grzechy i dał mi nowe życie.

Od tego momentu wiele się zmieniło. Wszystko zaczęło nabierać sensu, otrzymałam pokój i radość, i spokojny sen którego wcześniej nie miałam zawsze czegoś się bojąc.

Dziś jestem wdzięczna Bogu, że zmienił moje życie. Wiem, że tylko w Jezusie jest nasza siła. On pomaga mi codziennie. Ja z każdym problemem zwracam się do Niego. Mój Pan i Bóg mnie słyszy.

Dziś Bóg jest moim kochającym Ojcem do którego codziennie przychodzę z dziękczynieniem za to, co uczynił w moim życiu.

Alina

Oryginał jest na http://wodz.kz.pl/