OFIARA MSZY ŚWIĘTEJ
Msza stanowi najważniejszy ceremoniał Kościoła rzymskiego. Oddziela on i
odróżnia katolicyzm od większości pozostałych Kościołów chrześcijańskich.
Zgodnie z dogmatyką rzymskokatolicką, podczas mszy - na słowo kapłana -
opłatek zamienia się w prawdziwe ciało Jezusa, a wino w Jego prawdziwą krew. I
nie chodzi tu o mistyczny symbol ofiary Jezusa, lecz o ponowienie Jego ofiary:
"Gdyby ktoś powiedział, że msza święta nie jest prawdziwą i dosłowną ofiarą
składaną Bogu... niech będzie przeklęty. Gdyby ktoś powiedział, że
wypowiadając słowa 'Czyńcie to na moją pamiątkę', Chrystus nie uczynił
apostołów kapłanami, i nie wyznaczył ich oraz innych kapłanów do ofiarowania
Jego własnej krwi i ciała, niech będzie przeklęty".(1)
Ostatnie słowa Zbawiciela na krzyżu brzmiały: "Wykonało się!" (J 19,30).
Biblia mówi, że ofiara Chrystusa w pełni zadośćuczyniła sprawiedliwości Bożej:
"Złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga,
oczekując tylko, aż nieprzyjaciele Jego staną się podnóżkiem nóg Jego. Jedną
bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani. [...] Gdzie zaś
jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy"
(Hbr 10,12-14.18).
Kościół Rzymskokatolicki kwestionuje tę fundamentalną prawdę Ewangelii,
twierdząc że ofiara ma być powtarzana podczas każdej mszy:
"Ilekroć msza jest celebrowana, tylekroć ofiara Chrystusa jest powtarzana.
Nie oferuje się nowej ofiary, lecz przez Bożą moc jedna i ta sama ofiara jest
powtarzana... W czasie mszy świętej Chrystus wciąż oferuje samego siebie Ojcu,
tak jak to uczynił na krzyżu".(2)
Biblia mówi, że Chrystus "przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca
Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie" (Hbr 9,12). Sobór watykański II
przeczy temu, deklarując, że:
"w ofierze mszy... ciało, które wydane jest za nas, i krew przelana na
odpuszczenie grzechów są przez Kościół składane Bogu na rzecz zbawienia całego
świata".(3)
Nie wszyscy z katolików zdają sobie sprawę, że według nauk Kościoła rzymskiego
w czasie mszy ofiaruje się (w teorii) prawdziwe ciało i prawdziwą krew
Chrystusa, a nie symbol czy pamiątkę, jak w większości Kościołów
protestanckich. Uchwała soboru w tej sprawie mówi:
"Jeśliby ktoś zaprzeczył, że w sakramencie Eucharystii świętej zawiera się
prawdziwe, rzeczywiste i materialne ciało i krew z duszą i bóstwem Pana
naszego Jezusa Chrystusa, a więc w konsekwencji cały Chrystus, lecz
powiedział, że Jezus jest w nim tylko jako pamiątka, przenośnia lub symbol,
niech będzie przeklęty".(4)
Koncept, że hostia to literalne ciało Chrystusa, a konsekrowane wino to
prawdziwa krew Chrystusa nosi miano transsubstancjacji, czyli przeistoczenia.
W chlebie i winie nie zachodzi żadna zmiana, którą można byłoby zaobserwować
czy stwierdzić empirycznie. Jedynym jej uzasadnieniem jest powyższy dogmat.
Święty Augustyn (354-430), największy z katolickich ojców Kościoła, uważał, że
spożywany podczas komunii chleb jest symbolem Chrystusa, a nie literalnym Jego
ciałem, dlatego człowiek nie może wziąć Chrystusa do siebie w opłatku. Napisał
on: "Przyjmujemy symbol, który po spożyciu znika, ale czy ciało Chrystusa może
zniknąć, czy Kościół Chrystusa może zniknąć, czy członkowie Ciała Chrystusa
mogą zniknąć? Bynajmniej".(5)
Wielu duchownych katolickich byłoby zafrapowanych konkluzją F. van der Meera,
katolickiego badacza pism Augustyna, który po przeanalizowaniu setek jego
eucharystycznych kazań niechętnie przyznał, że św. Augustyn ani razu "nie mówi
o prawdziwej obecności Chrystusa" w chlebie i winie.(6) Z taką teorią wystąpił
dopiero w IX wieku pewien mnich imieniem Radbertus Paschasius (800-865), który
spotkał się wtedy ze sprzeciwem większości teologów katolickich. Dopiero sobór
laterański IV w 1215 roku zatwierdził transsubstancjację jako dogmat. Kardynał
Alphonsus Liguori napisał w podręczniku dla duchownych katolickich:
"Dostojeństwo kapłana bierze się także stąd, że posiada on moc nad
prawdziwym i mistycznym ciałem Jezusa Chrystusa. W sprawie mocy, jaką kapłani
sprawują nad prawdziwym ciałem Jezusa Chrystusa, naucza się, że gdy wygłoszą
słowa konsekracji, Wcielone Słowo jest zobowiązane posłusznie przyjść do ich
rąk w postaci sakramentu...
Sam Bóg posłuszny wypowiedzianym przez kapłanów słowom - HOC EST CORPUS MEUM
("To jest ciało moje") - zstępuje na ołtarz, przychodzi gdzie Go zawołają,
ilekroć Go zawołają, oddając się w ich ręce, choćby byli jego nieprzyjaciółmi.
Gdy już przyjdzie, pozostaje całkowicie w ich gestii; przesuwają Go z miejsca
na miejsce, jak im się podoba, mogą też, jeśli sobie życzą, zamknąć Go w
tabernakulum, zostawić na ołtarzu lub usunąć na zewnątrz kościoła, mogą też,
jeśli tak postanowią, spożyć Jego ciało lub podać innym jako pokarm...
W ten sposób kapłan może być nazwany stworzycielem swego Stwórcy, gdyż
wypowiadając słowa konsekracji, stwarza on jakby Jezusa w sakramencie, dając
Mu w nim życie, a także oferuje Go jako ofiarę wiecznemu Ojcu... wystarczy, że
kapłan powie: 'Hoc est corpus meum' i oto chleb przestaje być chlebem, ale
staje się ciałem Jezusa Chrystusa. Dlatego św. Bernard ze Sienny mówi: 'Moc
kapłana jest mocą boskiej osoby, gdyż transsubstancjacja chleba wymaga tyle
samo mocy, ile stworzenie świata'".(7)
W komunii świętej Kościoła Rzymskokatolickiego nie może wziąć udziału nikt,
kto nie wierzy w obecność literalnego ciała Chrystusa w hostii czy w dosłowną
obecność Jego krwi w winie. Aby uniknąć nieporozumienia, kapłan podający
opłatek oświadcza: "Ciało Chrystusa", z czym przyjmujący musi się zgodzić,
odpowiadając "amen", czyli "tak jest". Według dogmatyki Kościoła rzymskiego
opłatkowi należy się ten sam kult i nabożeństwo (łac. latria), jaką otrzymuje
sam Bóg. Parafianie okazują tę cześć opłatkowi w tabernakulum, żegnając się
gdy przechodzą obok kościoła, wchodząc do jego wnętrza, czy też na widok
hostii obnoszonej w procesji.
Bóg zakazał oddawania czci komukolwiek i czemukolwiek (Wj 20,4-6), a więc
również kult opłatka jest bałwochwalstwem. Jezus nie mieszka ani w opłatku,
ani w budynkach, lecz w sercach tych, którzy poddają swe życie Jego
prowadzeniu (1Kor 6,19; Mt 18,20). Pismo Święte mówi, że "Bóg, który stworzył
świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w
świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak
gdyby czegoś potrzebował" (Dz 17,24-25).
Kiedy Jezus wziął w ręce chleb i wino, mówiąc że to Jego ciało i krew, nie
twierdził tego w dosłownym sensie, gdyż stał wówczas między uczniami cały i
żywy i spożywał sok winogronowy i chleb. Apostołowie zaś nie mogliby spożyć
niczego z krwią, ponieważ Bóg zakazał spożywania krwi (Pwt 12,23; Dz 15,29).
Pan Jezus ustanowił symbole. Sok winny i niekwaszony chleb symbolizowały Jego
bezgrzeszne ciało i niewinnie przelaną krew. W takim samym sensie Jezus
nazywał siebie także "bramą" (J 10,7), "skałą" (1Kor 10,4) czy "krzewem
winnym" (J 15,1). Podobnie w Nowym Testamencie Kościół nazwany jest "Ciałem
Chrystusa" (Ef 1,22-23). Nikt jednak, włącznie z teologami katolickimi, nie
interpretuje tych zwrotów dosłownie.
Jezus powiedział: "To czyńcie to na moją pamiątkę" (Łk 22,19). Wieczerza
Pańska ma być obrzędem pamiątkowym, nie zaś ofiarniczym. Spożywanie chleba i
soku gronowego, symbolizujących Jego przebite ciało i przelaną krew, ma
upamiętniać (a nie powtarzać podczas każdego nabożeństwa) największy w
dziejach świata uczynek miłości - śmierć Jezusa Chrystusa, który "złożywszy
raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga" (Hbr 10,12).
JONATAN DUNKEL
[Cytaty biblijne wg Biblii Tysiąclecia - red.]
PRZYPISY:
1. Dogmatic Canons and
Decrees, Rockford, Illinois: TAN, 1977, s. 142-143.
2. The New Saint Joseph
Baltimore Catechism, New York: Catholic Book Publishing, 1969, t. 2, s. 171;
zob. także Catechism of the Catholic Church, Liguori, Missouri: Liguori
Publications, 1994, s. 344.
3. Vatican Council II:
The Conciliar and Post Conciliar Documents, red. Austin Flannery, Northport,
New York: Costello Publishing, 1988, t. 2, s. 36.
4. Dogmatic Canons and
Decrees, Rockford, Illinois: TAN, 1977, s. 81.
5. Augustyn, Kazanie
227, cyt. w: Gary Wills, Papal Sin, New York: Doubleday, 2000, s. 142.
6. F. van der Meer,
Augustine the Bishop, tłum. Brian Battershaw i G. R. Lamb, Sheed and Ward,
1961, s. 284.
7. Alphonsus de Liguori,
Dignity and Duties of the Priest, Brooklyn: Redemptorist Fathers, 1927, s.
26-27, 32.
Copyright © Słowo i Życie 2002