Joop Strietman - Tolerancja.
Tłumaczenie: pastor Arkadiusz Delik
Zapis słowa mówionego z 6 lipca 2003 roku
Zastanawiam się, ilu z was słyszało o Operation Mobilisation? Celem Operation Mobilisation jest mobilizować i szkolić ludzi, tak aby pomóc budować Kościół pośród najmniej zewangelizowanych narodów. Ponad tysiąc naszych pracowników znajduje się dzisiaj w Indii. Kilkuset misjonarzy pracuje w krajach muzułmańskich. Wielu też pracuje w Europie, dlatego że Europa potrzebuje dzisiaj Ewangelii. Europa jest jedynym kontynentem, gdzie liczba członków Kościoła zmniejsza się z roku na rok.
Pochodzę z Holandii. Nie wiem, co wiecie o moim kraju? Prawdopodobnie wielu z was wie, że bardzo łatwo jest kupić narkotyki w Holandii. Być może wiecie, że dzisiaj w moim kraju prostytucja jest legalnym zawodem. Jeżeli ktoś idzie do prostytutki w Holandii, to płaci od tej usługi podatek. W moim kraju małżeństwo praktycznie przestaje istnieć - małżeństwo jako przymierze między mężczyzną a kobietą. Jeżeli ktoś chce przeprowadzić aborcję - w moim kraju nie ma z tym problemu. Mój przyjaciel pewnego razu powiedział mi, że nie może przyjść za trzy tygodnie na spotkanie z powodu pogrzebu. Pytam się go: skąd wiesz, że za trzy tygodnie będziesz miał pogrzeb?! Eutanazja w moim kraju jest zalegalizowana.
Co się stało z moim krajem? Holandia była krajem, w którym większość społeczeństwa chodziła regularnie do kościoła. Dlaczego to się tak bardzo zmieniło? Dzisiaj tylko około 3% społeczeństwa chodzi regularnie do kościoła. O tym chcę wam dzisiaj opowiedzieć. Co takiego stało się w Holandii? Jak możemy rozumieć zachodni świat dzisiaj?
Chcę dzisiaj porozmawiać z wami o tolerancji. O nowym znaczeniu tego słowa w dzisiejszym społeczeństwie. Ma to ścisły związek z pracą na misjach, dlatego, że kiedy mówimy ludziom o Jezusie Chrystusie, powstaje pytanie jakie mamy prawo, aby to robić? Czy jako chrześcijanie jesteśmy arogantami, którzy mówią, że tylko my znamy jedyną prawdę? Tak więc ten temat, który chcę dziś poruszyć jest ściśle związany z pracą na misjach.
Nie znam was. Nie wiem w jakim stopniu jesteście entuzjastyczni w dzieleniu się z innymi Dobrą Nowiną. Ja dzisiaj - opierając się na Biblii - chcę wam powiedzieć, że nie musicie mieć żadnych wątpliwości jeżeli chodzi o głoszenie Jezusa Chrystusa. Możecie dzisiaj być całkowicie przekonani, że On jest prawdą. Tak więc z pełnym przekonaniem możecie się dzielić Jezusem z ludźmi wokół was. Chciałbym przeczytać fragment z ew. Jana 14:1-6.
Siedem razy w ewangelii Jana Jezus mówi o sobie: "Ja jestem". Mówi: "Ja jestem chlebem żywota", "Ja jestem światłością świata", "Ja jestem bramą dla owiec", "Ja jestem dobry pasterz", "Ja jestem drogą, prawdą i życiem". Także mówi o sobie: "Ja jestem zmartwychwstanie i życie", i po raz ostatni używa tego kiedy mówi: "Ja jestem prawdziwym krzewem winnym".
To są wielkie twierdzenia, a tu mamy jedno z nich. "Ja jestem drogą, prawdą i życiem". To powiedział Jezus. To nie ja twierdzę - tak mówi Jezus. Po pierwsze kiedy myślisz o tym stwierdzeniu, dochodzisz do wniosku, że jest to jedno z najważniejszych twierdzeń, które Jezus powiedział. Przede wszystkim jest ono bardzo pozytywne, a dzisiaj wielu ludzi ma negatywny stosunek do życia. Mówią: "Ciężko się żyje", "Jestem skazany na życie i nie ma z tego żadnego wyjścia." I wtedy przychodzi Jezus i mówi: "Nie, to nie prawda! Ja jestem życiem!". Wielu ludzi myśli dzisiaj, że jest to nieprawdą, ponieważ mówią: "Prawda jest czymś relatywnym: Ty masz swoją prawdę, a ja mam swoją. Nie ma czegoś takiego jak absolutna prawda." Wtedy przychodzi Jezus i mówi: "Nie! Nie masz racji! Prawda to nie jest coś. Prawda to jest Ktoś. A tym kimś jestem Ja - Ja jestem prawdą! Ja jestem życiem." To jest pozytywne stwierdzenie. Jest piękne! To jest Ewangelia. To daje nadzieję dla naszego życia. Daje przyszłość nam i naszym dzieciom.
Nie jest to tylko pozytywne stwierdzenie. Jest to także stwierdzenie wyłączające inne możliwości. Jezus powiedział: "Ja jestem - nie ma żadnej innej drogi aby przyjść do Ojca." Innymi słowy Jezus mówi: "Ja jestem i nie ma nikogo innego." To jest ta część, która czyni trudnym życie chrześcijanina. Ważne jest abyśmy zrozumieli, że nie my tak twierdzimy, ale to Jezus o tym mówi.
Po trzecie, stwierdzenie to nie jest w oderwane od innych fragmentów Biblii - ono jest ściśle związane z całością Pisma. Apostoł Piotr mówi o tym: "... nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni" (Dz.Ap. 4:12). Paweł mówi: "Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus" (1 Tym. 2:5). Tak więc to, co twierdzi Jezus, powtarzają później apostołowie.
Widzimy też, że to stwierdzenie w całości mówi o Jezusie. Jezus mówi o sobie: "Ja jestem". Nie chodzi tu o jego nuczanie. Nie chodzi tu o jego czyny. On sam, jego osoba, On jest drogą, prawdą i życiem. Kiedy zadajemy sobie pytanie: Czym jest Ewangelia? Możemy odpowiedzieć jednym słowem: "Jezus". Ewangelia to Jezus. Niesienie Ewangelii innym ludziom, to nic innego, jak niesienie Jezusa innym narodom. To wszystko jest o Panu Jezusie Chrystusie.
Jezus mówi o życiu wiecznym: "To jest żywot wieczny abyście znali Boga i jego Syna Jezusa Chrystusa." (por. ew. Jana 17). Życie wieczne to poznanie Jezusa Chrystusa. Życie wieczne nie rozpoczyna się wtedy gdy umierasz. Ono rozpoczyna się wtedy, kiedy zginasz swoje kolana przed Jezusem Chrystusem, zapraszasz Go do swojego serca - wtedy otrzymujesz życie wieczne. Znać Jezusa Chrystusa, to znaczy mieć życie wieczne.
Apostoł Paweł powiada, że ma jedną pasję w życiu. Jest to cel, który przewyższa wszystkie inne cele. Tym celem jest poznanie Jezusa Chrystusa. Chce Go znać i doświadczyć mocy Jego zmartwychwstania. Chce także mieć udział w Jego cierpieniach. Tu nie chodzi tylko o poznanie umysłem. Chodzi tu o doświadczenie. Paweł mówi, że jest to dla niego cel, który przewyższa wszystkie inne cele. Znać i doświadczyć Jezusa Chrystusa.
Czy mogę wam zadać pytanie? Czy możecie o sobie powiedzieć: to jest największa pasja mojego życia? Kiedy zaczynasz swój dzień, to pierwszą rzeczą, którą mówisz jest to: "Panie, spraw by był to dzień, w którym poznam Cię jeszcze bardziej." To wszystko jest o Jezusie. Gdy Jezus nauczał wielu ludzi opuściło Go, wtedy zapytał swoich uczniów: "A wy, dlaczego mnie nie opuszczacie?" Wtedy oni odpowiedzieli: "A do kogóż pójdziemy!" (ew. Jana 6:67). Oni Go pokochali. Tak jak my Go pokochaliśmy. Istota bycia chrześcijaninem to kochać i znać Jezusa Chrystusa.
Ale teraz wróćmy do świata, w którym przyszło nam żyć.
Jednym z najczęściej ostatnio używanych słów, jest
słowo "tolerancja". Chcę podkreślić, że słowo to nabrało ostatnio zupełnie
nowego znaczenia. Kiedyś znaczyło znosić i akceptować ludzi o innych
przekonaniach. Dzisiaj straciło to znaczenie. W dzisiejszym świecie "tolerancja"
oznacza, że wymagania większości, wobec mniejszości, muszą być zaakceptowane
nawet, jeżeli jest to w sprzeczności z przekonaniami tej mniejszości. Musisz po
prostu zaakceptować każde ich zachowanie. Jeżeli nie akceptujesz tego - łamiesz
prawo. [Punkt widzenia kaznodziei z perspektywy Holandii
Dam wam na to przykład. Jeżeli chrześcijańska szkoła w moim kraju, znajdzie nauczyciela, który jest praktykującym homoseksualistą, to ta szkoła nie ma prawa zabronić temu nauczycielowi nauczania w swojej szkole dlatego, że będzie to nietolerancyjne i łamie się prawo. Tak więc tolerancja nie znaczy tego, co znaczyła kiedyś. Skąd to się wzięło? Jestem przekonany, że jest to oparte na dwóch rzeczach, na relatywizmie i na indywidualizmie.
Relatywizm mówi, że nie ma prawdy absolutnej. Ty masz swoją prawdę, a ja mam swoją, ale nie ma czegoś takiego jak jedna prawda dla wszystkich. Pewien polityk w moim kraju powiedział: "Nie wierzę w coś takiego jak ogólne standardy dla wszystkich, które nie mogą być zmienione". Na tym polega relatywizm. Tak więc, dzisiaj, trudno jest mówić o tym, co można robić, a czego nie. To, co robimy ma miejsce w demokratycznym świecie i to, co większość uznaje za dobre musi być dobre. Nie ma czegoś takiego jak absolutna prawda.
Indywidualizm mówi: Ja pragnę czegoś dla siebie. Kiedy dyskutowano nad eutanazją w parlamencie holenderskim, jeden polityk powiedział: "Nareszcie zrozumieliśmy! To już nie Bóg, ale my sami decydujemy o swoim życiu." To jest indywidualizm jeżeli chodzi o rzeczy nadrzędne. Relatywizm i indywidualizm razem tworzą śmiertelnego wirusa, który zabija nasze społeczeństwo. Widzę, że ten wirus zabija młodych ludzi. Ta "nowa tolerancja" wiedzie do tego, co nazywamy nowym, pluralistycznym społeczeństwem. Dzisiaj religią zachodu jest pluralizm, który mówi: "wszystkie religie są równe i każdy, kto mówi o wyjątkowości swojej religii nie ma racji". W pluralistycznym społeczeństwie ewangelizacja stała się arogancką formą prześladowania. Jeżeli ktoś mówi, że prawda jest relatywna, to dzisiaj musimy powiedzieć otwarcie i bardzo zdecydowanie "nie" takiemu sposobowi myślenia.
Teraz chcę wrócić do tego, co mówił Jezus.
Nie znam was, nie wiem jakie macie swoje głębokie przekonania i jaki jest wasz sposób myślenia? Być może jesteś w tym zborze gościem? Moja rada dla Ciebie jest taka: Niech Jezus będzie dzisiaj twoim nauczycielem. On jest lepszym nauczycielem niż jakikolwiek polityk. On jest lepszym nauczycielem niż jakikolwiek profesor na może najlepszym uniwersytecie. Dlatego tej koncepcji relatywizmu musimy zdecydowanie powiedzieć "nie" na trzech płaszczyznach:
Po pierwsze na poziomie intelektualnym. Powiedzenie, że absolutną prawdą jest to, że nie ma absolutnej prawdy, jest zaprzeczeniem już samo w sobie. Jeżeli nie ma Absolutu, to nie możesz być absolutnie o tym przekonany. Napisałem trzy listy do polityków w moim kraju, do tych, którzy są tak absolutnie przekonani, że nie ma absolutnej prawdy. Napisałem do nich, że jestem zainteresowany absolutną prawdą, ale nie mogę jednej rzeczy zrozumieć, jak możecie być absolutnie pewni, że nie ma absolutnej prawdy? Nic dziwnego, że żaden z nich nigdy nie odpisał mi na list. Po prostu na to pytanie nie ma odpowiedzi.
Po drugie, na poziomie praktycznym. Każdy wie, że to prostu nie działa. Kto by śmiał stwierdzić, że ma taki sam szacunek dla ideologii Ben Ladena i światopoglądu Matki Teresy? To prowadzi do chaosu i bałaganu. Nie będę szanował wartości, które panują w jakiejś organizacji przestępczej!
Pewien ewangelista z Indii przemawiał na Uniwersytecie Oksfordzkim. Po wykładzie, jeden ze studentów podszedł do niego i powiedział: "Nie mogę zaakceptować w ewangelistach tego, iż myślicie, że jest jakaś prawda absolutna". Zaczęli trochę rozmawiać i ten ewangelista zadał mu pytanie: "Gdybym wziął dziecko, zdrowe, dopiero co urodzone niemowlę i aby zilustrować moją przemowę pociąłbym to dziecko na kawałki, co byś powiedział? Co ja uczyniłem? Było to złe, czy było to dobre?". Wtedy student powiedział: "Z mojego ludzkiego punktu widzenia powiedziałbym, że było to niewłaściwe, ale z filozoficznego punktu widzenia, zawsze powinniśmy zostawić miejsce na coś takiego".
Czy to nie okropne? Nasze dzieci studiują w najlepszych uniwersytetach na świecie i myślą w ten sposób? Ten sposób myślenia prowadzi do chaosu i nieporządku. Tak, więc musimy powiedzieć "Nie" na poziomie intelektualnym, praktycznym, a także na poziomie biblijnym. Każdy, kto chociaż trochę czyta Biblię wie dobrze, że Bóg nie godzi się na każde zachowanie człowieka. Jezus wypowiedział to głośno i klarownie: "Ja jestem drogą, prawdą i życiem, i nikt nie przychodzi do Ojca, inaczej jak tylko przeze mnie".
Ale kiedy myślisz o młodych ludziach, konsekwencje tego, co dzieje się dzisiaj w zachodnim świecie są zatrważające. Na całym świecie spotykam młodych ludzi kształcących się na uniwersytetach, którzy są indoktrynowani właśnie tego typu myśleniem. Kiedy mówisz tym ludziom, że Biblia jest Bożym Słowem, wtedy oni mówią: "Nie, tak nie może być! Możesz sobie twierdzić, że Biblia jest dla ciebie jakimś źródłem inspiracji, ale nie możesz stwierdzić, że ta Księga jest Bożą Księgą! To już za daleko się posuwasz!" Jeżeli mówisz, że Jezus jest prawdą, oni mówią: "Nie, nie, nie, tak nie może być! Możesz sobie mówić, że Jezus jest dla ciebie inspiracją, ale powiedzieć, że Jezus jest drogą, prawdą, życiem to już za daleko posunięte."
Kiedy mówimy w ten sposób, odbieramy młodym ludziom powody do usprawiedliwiania rzeczy, które mogą niszczyć ich życie. "Dlaczego nie! Ty masz swoje standardy, ja mam swoje. Tak więc używanie narkotyków, wolny seks, alkohol, przemoc, kłamstwo, kradzież. Dlaczego by nie?! Przecież nie ma absolutnej prawdy! Ty masz swoją prawdę, ja mam swoją! Zostaw mnie! Zgodziliśmy się już co do tego, prawda?" I to jest dylemat współczesnego, zachodniego świata. Gdzie są dzisiaj liderzy, którzy z Biblią w dłoni mówią: To jest prawda! Gdzie są ewangeliści, którzy mówią dzisiaj: Jezus jest jedyną prawdą!? Musimy modlić się i wołać do Boga, aby wzbudził ponownie takich liderów. Być może nadchodzi nowy dzień dla naszego świata.
Pewnego dnia oglądałem wywiad z pewnym discjokey-em prowadzącym tzw. Houseparty, czyli dyskoteki z taką mocną, transową muzyką, z efektami świetlnymi. Większość ludzi zażywa tam narkotyki, np. extasy. Jedna taka tabletka ma zawartość kofeiny jak osiemdziesiąt filiżanek kawy. Tak więc nie ma problemu aby tańczyć całą noc. Zadano mu pytanie: "Dlaczego lubisz organizować tego typu imprezy?" I on odpowiedział: "Dlatego, że wszystko jest tam możliwe, wszystko może się zdarzyć, tańczymy całą noc, wyświetlamy filmy pornograficzne, wszystko jest dozwolone, nawet jakby ktoś w tym tłumie zaczął uprawiać miłość, to nic by się nie działo." A jeżeli nieletnia dziewczyna, zostałaby zgwałcona na scenie? "To wtedy dla mnie by poszło troszeczkę za daleko." - odpowiedział. Moja żona siedziała obok mnie. Mówię do niej: "Czy ty słyszałaś co ten człowiek powiedział?" Jak wiele granic trzeba było przekroczyć, żeby dojść do tego punktu. Powiem wam, że jest to logiczną konsekwencją dzisiejszego świata.
Pewien profesor w Ameryce prowadził badania wśród studentów. Powiedział, że dwadzieścia procent studentów na jego uniwersytecie nie jest w stanie kategorycznie stwierdzić, że to, co naziści robili w obozach koncentracyjnych było złe. Dlaczego? Dlatego, że mówią: "Kimże ja jestem abym mógł to oceniać?" Jeśli mówimy w ten sposób, to pozbawiamy się podstaw, na których możemy się oprzeć, budować nasze myślenie.
Teraz pojawia się pytanie: "Jak my możemy być świadkami Jezusa Chrystusa w tym naszym społeczeństwie?" Jeżeli idziesz do swojego przyjaciela i mówisz: "Jezus jest prawdą", to wtedy ludzie mówią, że jesteś arogancki. Jaka jest wtedy odpowiedź na to? Moja rada dla Ciebie jest taka: Schowaj się za Jezusem Chrystusem tak szybko, jak tylko można i mów: "To nie ja tak twierdzę, to Jezus". Powiedz mu w ten sposób: "Albo Jezus jest kłamcą, albo jest szalony, albo jest tym, kim mówi, że jest!" Jeżeli chodzi o mnie, ja czytałem o Nim w Ewangelii. Doszedłem do wniosku, że On nie może kłamać. Doszedłem do wniosku, że On nie jest umysłowo chory. Pozostaje zatem jedna możliwość: On jest tym, kim twierdzi, że jest. A więc może sam poczytał byś Biblię? To najbardziej czytana księga świata. Przeczytaj tę księgę i wyciągnij sam wnioski. Musimy pamiętać, że nie składamy świadectwa naszymi słowami. Jest pięć ewangelii; Mateusza, Marka, Łukasza, Jana i nasze życie. Większość ludzi czyta tylko tę jedną ewangelię - twoje życie.
Pewien Hindus był pomocnikiem tłumaczy Biblii Weeklife'a. Jego ojciec chciał, żeby się ożenił. W Indii ślub i wesele są organizowane przez rodziców, decydują oni również o wyborze współmałżonka. Ten człowiek zapytał swojego ojca: "Czy pozwoliłbyś mi abym mógł wybrać żonę chrześcijankę?" Ojciec odpowiedział, że nigdy się na to nie zgodzi. Jeśli weźmie sobie za żonę chrześcijankę, wtedy on nie będzie mógł znaleźć mężczyzn, którzy mogliby poślubić jego siostry. To będzie wstyd dla rodziny. W końcu syn się poddał. Ojciec znalazł mu żonę. Kiedy przyszedł dzień ślubu, po raz pierwszy zobaczył swoją żonę. Pierwsze co powiedziała mu jego żona brzmiało: "Ja nienawidzę chrześcijan. Nienawidzę wszystkiego, co się wiąże z chrześcijanami". Wtedy ten młody człowiek powiedział: "Nie wiem czemu to powiedziałaś i nie będę z tobą na ten temat dyskutował. Chcę tylko, abyś patrzyła na moje życie". Kilka lat później, kiedy tłumaczenie Biblii było bardzo zaawansowane, zaczęto szukać, kogoś kto mógłby przeczytać ten tekst. Tłumacz powiedział do tego człowieka: "Może byś poprosił swoją żonę aby przeczytała to tłumaczenie?" A ten człowiek powiedział: "Nie, ona nigdy tego nie zrobi". Tłumacz powiedział: "Wiesz, co? My jej zapłacimy za to." Poprosił, a ona się zgodziła. Kiedy przeczytała ewangelię kilka razy, przyszedł dzień, kiedy mu powiedziała tak: "Wiesz, co? W tego Jezusa, to ja jednak też bym chciała wierzyć". Nie mógł uwierzyć swoim uszom! Zapytał ją dlaczego tak się nagle stało? I odpowiedziała: "Tan Jezus, o którym ja tu czytałam, On wygląda dokładnie tak, jak ty".
To jest wyzwanie dla każdego z nas. Niech światło Jezusa świeci w twoim życiu. Nie możesz tego uczynić swoją własną siłą. On chce Ci w tym pomóc. Daj dostęp Duchowi Świętemu, aby On dał Ci tę moc. Niech jego życie, świeci poprzez twoje życie.
Niech was Bóg błogosławi!
Wypowiedź tłumaczona na żywo przez Arkadiusza Delika, pastora zboru zielonoświątkowego w Kutnie i przedstawiciela Misji Operation Mobilisation w Polsce.