"W DUCHU I W PRAWDZIE"
W ostatnim dziesięcioleciu lat można zauważyć duże zmiany w prowadzeniu
nabożeństw. Przejście z poważnego, statecznego, nieomal rygorystycznego
wyrażania naszej wiary wniosło ożywczy prąd spontaniczności, entuzjazmu i
radości. Dziś swobodnie wznosimy ku Bogu nasze oblicza, promieniujące Jego
miłością, a łzy pokuty, wzruszenia i wdzięczności częstokroć spływają po
naszych policzkach. Rozumiejąc, ze prawdziwe uwielbienie Boga to
zrozumienie, poznanie i przyznanie Jego wielkości, staramy się poprzez
pieśni i modlitwy skoncentrować na Jego charakterze i Jego dziełach, jak
również otworzyć nasze serca i umysły na Jego głoszone Słowo. Ten nowy ruch
w prowadzeniu nabożeństw cieszy, ale jednocześnie niepokoi. Prawdziwe
uwielbienie pociąga nas do intymnego spotkania z Bogiem i otwiera serca dla
głębszego, pełniejszego zrozumienia, kim On jest. Gdy zbliżamy się do Boga
zostajemy wstrząśnięci świętością Jego Osoby.
To jest nieuniknione. Podobnie jak prorok Izajasz, który miał wizje "Pana
siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym", zdajemy sobie sprawę, ze w Jego
obecności jesteśmy nieczystymi. Takie uwielbienie wywołuje pokute,
pragnienie czystości, wdzięczności i służby. Ale dziś, gdy rzekomo
nauczyliśmy się naprawdę uwielbiać Pana, czystość w Kościele pozostawia
wiele do życzenia, a pastorowie ubolewają, ze najtrudniejszym zadaniem jest
znalezienie wśród trzody chętnych do pracy w Kro1estwie. I dlatego
zastanawiam się, czy nasze uwielbienie nie jest przypadkiem tylko przyjemnym
upustem naszych emocji, a dla młodego pokolenia - wyżyciem się, czymś, co
zaspakaja nasze potrzeby, a nie istotnym głębokim ześrodkowaniem uwagi na
naszym niezrównanym Chrystusie. I chociaż lepiej jest dać upust naszym
emocjom w kościele niż w czymś, co świat ofiaruje, jednak to nie jest istota
uwielbienia. Niepokoi mnie również nasza skłonność do entuzjazmu bez
budującej nauki. Niedawno jeden znajomy powiedział mi, ze był w nowym
kościele, gdzie nabożeństwo było szczego1nie budujące i pełne znaczenia,
ponieważ składało się nieomal wyłącznie z uwielbiania. "Czy nie było w ogo1e
kazania?" - zapytałem. "Było krótkie, jakieś 10 minut" -
odpowiedział. "To
pomogło, ale główny nacisk był na uwielbianiu." Entuzjazm nie wywołany
budującym Słowem, zostawia nas pustymi i otwartymi na kuszące wpływy tak
doktrynalne jak i osobiste. Biblijne uwielbienie oparte jest na tym, co
wiemy, co usłyszeliśmy o Bogu, jednak dziś wielu w naszych kościołach wie
niewiele o tym, co Biblia uczy o Bogu.
"Wejdźcie w bramy Jego z dziękczynieniem, w przedsionki Jego z pieśnią
chwały" /Ps.100:4/. Ten wiersz poprzedza jednak inny wiersz: "Wiedzcie, ze
Pan jest Bogiem! On nas uczynił i do Niego należymy, myśmy ludem jego i
trzoda pastwiska Jego" /w.3/. To są głębokie prawdy biblijne, dające so1idna
podstawę dla naszego uwielbienia. Uwielbianie, to nie jest dawanie upustu
naszym emocjom, to nie odprężenie napięcia. Uwielbienie to odzew, to reakcja
na Słowo Boże i Boże działanie, które wskazuje i iluminują wspaniale
realności o Bogu.
Jedno z najgorętszych objawów uwielbienia opisanych w Biblii miało miejsce
nad brzegiem Morza Czerwonego, gdy Bóg zademonstrował swoja moc wybawiając
Izrael od faraona /2 Mojz. 15:1-21/. Skoncentrowanie się na Bożych
dobroczynnych dziełach powinno być bodźcem naszego uwielbienia. Nie
pozwo1my, by szatan pomieszał nasze priorytety.
A może powinniśmy odnowić śpiewanie starych, wielkich hymnów, które
zawierają tyle głębokich prawd o Bogu, budują i pobudzają do wdzięczności i
uwielbienia? Chociaż lubię refreny, które niejednokrotnie ujawniają moje
odczucia, jednak cenie treść i glebie naszych hymnów kościelnych. A może
powinniśmy mieć uwielbienie po kazaniu?
Taka możliwość umieściłaby zbudowanie przez Słowo przed entuzjazmem. Wtedy
moglibyśmy budować nasze uwielbienie wokół tego, czego z kazania nauczyliśmy
się o Bogu, z żywymi świadectwami o tym, co Bóg uczynił w naszym życiu, i
odpowiednimi wyrazami chwały i dziękczynienia.
Bez względu na to, jakie sposoby uwielbienia wybierzemy, prawdziwe
uwielbienie powinno prowadzić do większej czystości, uczestnictwa w pracy i
do entuzjazmu pochodzącego ze zbudowania. Będziemy wiedzieć, ze rzeczywiście
uwielbiliśmy Boga, jeśli to nasze uwielbienie spowoduje w nas głęboką
świadomość wspaniałości, wielkości i potęgi Boga.
Joseph M. Stowell Prezydent
Moody Bible Institute
przedruk z czasopisma chrzescijanskiego "Drogowskaz"(Bel Air)