Jacek Zawistowski
- Psalmy w górach Ukrainy
Patrząc wstecz na moje życie widzę wyraźnie jak Bóg, poprzez różne doświadczenia, prowadził mnie do chwili, w której przyjąłem Chrystusa jako mojego Zbawiciela. Boga zacząłem poszukiwać na początku nauki w liceum, ale dopiero wiele lat później, czyli w roku 2001 była mi zwiastowana Ewangelia. Stało się to dzięki mojemu koledze ze studiów, który podczas wyprawy w góry Ukrainy, w niesamowitym otoczeniu dzikiej przyrody czytał nam wieczorami Psalmy. Okoliczności były rzeczywiście nietypowe, bo działo się to niejednokrotnie po całym dniu chodzenia z 30-kilogramowym plecakiem, wieczorem przy ognisku lub wcześnie rano przed wyruszeniem w drogę. Któregoś dnia przed samym szczytem (Koń Grofecki - Gorgany) zastała nas potężna burza i musieliśmy rozbijać w pośpiechu namioty na bardzo spadzistym stoku. Wszystkie rzeczy mieliśmy mokre a atmosfera w grupie była kiepska. W tych dramatycznych warunkach kolega zaczął czytać nam Psalmy. Zapamiętam ten moment do końca życia, bo nagle głód czy brak wody przestały mieć jakiekolwiek znaczenie...
Słowo ponad rok kiełkowało w moim sercu. W listopadzie 2002 roku proces nawrócenia rozpoczął się na dobre. Pamiętam długą rozmowę z wierzącą znajomą. Okazało się wtedy, że moja wiedza na temat chrześcijaństwa jest jednak bardzo niewielka. Ciekawe jest to, że wcześniej wydawało mi się, że już wszystko wiem, a tak naprawdę tkwiłem po uszy w mitach. Pamiętam moment, w którym wyraziłem szczerą chęć nawrócenia, tylko zupelnie nie wiedziałem co mam zrobić! Od następnego dnia czytałem już Nowy Testament i z każdym słowem upewniałem się, że ta lektura mnie zmienia...
Z pewnym wahaniem przyszedłem pierwszy raz do zboru, lecz z każdym kolejnym nabożeństwem nabierałem przekonania, że to jest miejsce, w którym powinienem "osiąść". Od momentu nawrócenia minął już ponad rok i bardzo wiele zmieniło się od tamtego czasu. Bóg stopniowo pokazywał i nadal pokazuje co powinienem zmienić w swoim życiu. Bywają takie chwile, że sam jestem zaskoczony tym co chciałem ukryć "dla siebie", zachować ze starego życia. Coraz lepiej poznaję wolę Bożą i cieszę się z tego, że mogę za nią iść, że widzę w sobie ciągłe zmiany i wiem, że wszystko to jest tylko i wyłącznie dla mojego dobra. Będę zawsze wdzięczny Bogu za wyciągnięcie do mnie ręki.
Świadectwo
ukazało się
w gazetce Zborownik nr.7 (18-04-2004)
Jacek Zawistowski