Wytrwałem w wierze pomimo prześladowań
Mehdi Dibaj przychodzi na
świat w Iranie, w bardzo bogatej rodzinie muzułmańskiej. Gdy ma 19 lat, styka się z ewangelią
poprzez traktat, który otrzymuje od chrześcijan.
Duch Święty porusza serce młodego człowieka - Mehdi Dibaj oddaje swoje życie Jezusowi.
Rozpoczyna się okres 45 letniej wędrówki z Jezusem, pełnej przeciwności lecz jakże niewzruszonej
dzięki mocy Boga.
Mehdi wstępuje do seminarium i zostaje misjonarzem.
Za mówienie innym o Jezusie przeciwnicy wypędzają go z Afganistanu, gdzie prowadził pracę misyjną.
Rozpoczyna swoją działalność w Iranie. Głosi Słowo, tłumaczy chrześcijańskie audycje radiowe na
język Farsi.
W roku 1984 Mehdi zostaje uwięziony. Rozpoczyna się 9-cio letni okres naznaczony wyjątkowym
ciepieniem.
Ponad 2 lata spędza w celi odosobnienia.
Trzy razy zostaje doprowadzony do celi śmierci, w celu zmuszenia go do zaparcia się Chrystusa.
W roku 1988 żona Mehdiego występuje o rozwód i wychodzi za radykalnego muzułmanina.
Wierzący ludzie z kościoła otaczają opieką czwórkę dzieci.
W 1993 roku, werdyktem nr. 1776/72 Mehdi zostaje skazany na karę śmierci przez Rewolucyjny Sąd
Iranu, umieszczony w ciemnej celi, o powierzchni jednego metra kwadratowego. Przez cały czas trwa w
bliskiej społeczności z Bogiem.
Presja całego świata sprawia, że miesiąc po wydaniu wyroku Mehdi zostaje uwolniony.
Przez kolejnych 6 miesięcy, Mehdi podróżuje po okolicach zachęcając wierzących do trwania w
Chrystusie.
W 1995 roku ktoś znajduje jego zmasakrowane ciało w przydrożnym rowie.
Mehdi wkracza w rzeczywistość chwały, pozbawioną wszelkiego cierpienia...
******************************************
Gdy próbowano zmusić Mehdiego Dibaja do wyrzeczenia się Jezusa, napisał list, który odczytał w dniu
swej rozprawy:
"Z całą pokorą wyrażam swoją wdzięczność wobec Sędziego nieba i ziemi za tą możliwość obrony. Ze
skruszonym sercem czekam na Pana, który może wyrwać mnie z tej trudnej sytuacji.
Proszę szanownych członków zespołu sędziowskiego by wysłuchali mej obrony z uwagą oraz z szacunkiem
dla imienia mego Pana.
Jestem chrześcijaninem, grzesznikiem, który wierzy, że Jezus zmarł za moje grzechy na krzyżu i że
poprzez zmartwychwstanie i zwycięstwo nad śmiercią uczynił mnie sprawiedliwym przed Bogiem.
Jezus, oznacza Zbawiciel, ponieważ On wybawia ludzi od ich grzechów. Zapłacił On swym życiem za
nasze grzechy i pragnie dać każdemu nowe życie abyśmy mogli żyć dla Bożej chwały, dzięki pomocy
Ducha Świętego.
Przez wiele lat, nie wierzyłem prawdziwie. Po długich poszukiwaniach i studiach, przyjąłem Boży głos
i uwierzyłem w Pana Jezusa Chrystusa, który dał mi życie wieczne.
Ludzie wybierają różne religie, lecz chrześcijanin zostaje wybrany przez Chrystusa.
Wolałbym żeby cały świat stanął przeciwko mnie i mógł się jednocześnie dowiedzieć o Bogu, który jest
ze mną.
Co może nas odłączyć od miłości Boga? Kto może zniszczyć relację pomiędzy Stwórcą a tym który należy
do niego. Kto może złamać serce, które jest wierne swemu Panu?
Mówią mi: Powróć! Lecz z Bożych rąk do kogo mam powrócić? Czy jest rzeczą właściwą posłuchać tego co
mówią ludzie, czy też być posłusznym słowu Bożemu?
Już ponad czterdzieści pięć lat żyję z Bogiem, który dokonuje cudów, i Jego dobroć spoczywa na mnie
jak cień.
Miłość Jezusa wypełniła całe moje jestestwo, odczuwam ciepło Jego miłości w każdej części mojego
ciała.
Bóg, który strzegł Daniela i jego przyjaciół pośród ognia, chronił mnie podczas 9 letniego pobytu w
więzieniu i wszystkie złe doświadczenia zamieniały się w dobro, tak że wypełnia mnie radość i
wdzięczność dla Boga.
Jezus powiedział: Ja jestem drzwiami, ktokolwiek wejdzie przeze mnie będzie zbawiony. Nikt nie
przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie.
Jezus jest moim Zbawicielem... Znać Go, oznacza posiadać wieczne życie.
Życie na ziemi, daje mi szansę by Jemu służyć, a śmierć umożliwiłaby mi spotkanie z Chrystusem.
Jestem nie tylko wdzięczny za to, że mogę przebywać w więzieniu dla Jego świętego imienia, lecz
jestem gotów oddać moje życie dla sprawy Jezusa, mojego Pana.
Z szacunkiem, Wasz chrześcijański więzień Mehdi Dibaj "
Tekst oryginalny z http://www.koinonia.pl