"Wyzwolony"

Było to 21 lat temu, gdy miałem 14 lat, ze narkotyki i alkohol zaczęły dewastować moje życie. Co rozpoczęło się od pragnienia "bycia w modzie" zamieniło się w 11 lat nieszczęścia i męczarni, i doprowadziło do tego, ze byłem aresztowany aż dziesięć razy.. Zacząłem pić na weekendach z kolegami z sąsiedztwa. Stawaliśmy przed sklepem z napojami alkoholowymi i szukaliśmy kogoś starszego, kto by kupił nam piwa, albo, jeśli mieliśmy dość pieniędzy - wódki. Potem szliśmy do pobliskiego lasku i upijaliśmy się do nieprzytomności. Po alkoholu przyszły narkotyki. Najpierw próbowałem marihuany. Byłem w dziewiątej klasie, gdy jednego wieczoru handlarz narkotykami zajechał na parking, gdzie z kolegami się włóczyliśmy, i dal mi cztery paczuszki marihuany; "Mam nadzieje, ze ci się spodoba." Spodobało się i wkrótce zacząłem eksperymentować ze wszystkimi rodzajami narkotyków.
Mój ojciec był alkoholikiem i sprawiał rodzinie wiele przykrości. Byłem w 10-ej klasie szkoły średniej, gdy tragedia rozwodu wstrząsnęła nasza rodzina. Mama, nie mogąc już dłużej znosić ojca pijaństwa, złorzeczeń i bijatyk, jednego wieczoru spakowała swoje rzeczy w samochód i odjechała, pozostawiając mnie i moja siostrę. Pamiętam jak bardzo mnie to dotknęło. Myślałem, ze jeśli rodzicom nie zależało na tym, by utrzymać rodzinę i jakoś rozwiązać zaistniałe problemy, to ja również nie dbam. By zagłuszyć ból, zacząłem coraz więcej pić i zażywać narkotyków.
Po szkole średniej zaciągnąłem się do marynarki, bo chciałem uciec od moich błędów i zawodów. Wielkim zawodem było nieotrzymanie stypendium piłki nożnej w College. Zacząłem grac w nożną, gdy miałem 13 lat w miejscowym klubie dla chłopców i bardzo lubiłem ten sport. Moim marzeniem było granie w College. Ważyłem 220 funtów i miałem 5 stop 11 inczy wysokości. Nasza drużyna była niezwyciężona. Wygraliśmy mistrzostwo naszego okręgu. Byłem bardzo podekscytowany, gdy usłyszałem, ze wywiadowcy College pytali o mnie. Chociaż fizycznie byłem sprawny, jednak narkotyki i alkohol zaważyły na moich stopniach. Moja średnia ocena był tylko stopień dostateczny. Gdy wywiadowcy się o tym dowiedzieli, wyczuli, ze tu był problem. I gdy wielu moich kolegów grało w drużynach studenckich, ja zaciągnąłem się do marynarki, ponieważ pozwoliłem, by alkohol i narkotyki obrabowały mnie z moich marzeń.
Znalazłem się na lotniskowcu, odbywającym jedenastomiesięczny rejs w kierunku zachodniego Pacyfiku. Hong Kong był jednym z portów, w którym się zatrzymaliśmy. Na okręcie narkotyków było pod dostatkiem, łącznie z heroina.. Nie trwało to długo, a wstrzykiwałem ja sobie w żyły w nadziei znalezienia uspokojenia. Miałem 19 lat i czułem się całkowicie osamotniony. Po 18 miesiącach wyrzucono mnie z marynarki. Powróciłem do swego starego miejsca zamieszkania i razem z paroma kolegami wynajęliśmy dom. Żaden z nas nie pracował. Sprzedawaliśmy narkotyki i cale noce hulaliśmy. Jeden z chłopaków nauczył się, jak produkować PCP i mieliśmy własny zapas tego śmiertelnego narkotyku. Prędko stałem się uzależniony od niego, a on zaczął niszczyć mój umysł. Zacząłem miewać ataki paranoi, wyobrażając sobie, ze jestem ścigany. Zawsze mieliśmy dużo ludzi w domu, a tego jednego wieczoru wydawało mi się, ze wszyscy zmówili się przeciwko mnie, choć wszyscy oni byli moimi przyjaciółmi. Poszedłem do mego pokoju, by być sam i zacząłem płakać. Narkotyki sprawiły, ze czułem się osamotniony i taki pusty. Tej nocy zaczęły mnie napastować myśli o samobójstwie. Spojrzałem na szafę, gdzie miałem schowany rewolwer, ale przypomniało mi się, ze nie mam naboi. Dziś dziękuję Bogu, ze nie miałem kul, bo owej nocy skończyłbym moje życie. Rano obudziłem się w lepszym nastroju i powróciłem znowu do moich nałogów.
Zacząłem pracować w nocnym klubie, żeby mieć trochę pieniędzy i żeby się zabawiać. Jednego wieczoru spotkałem tam jedna ładną młodą dziewczynę, która przyszła z koleżankami, żeby potańczyć. Podszedłem do niej i zaczęliśmy rozmawiać. Od razu zauważyłem, ze była ona jakaś inna. Nie używała narkotyków, nie przeklinała i zachowywała się inaczej. Zaczęliśmy się spotykać i wkrótce dowiedziała się ona o moich nałogach. Ale udało mi się ja przekonać, ze nie jestem uzależniony, ze mogę przestać, kiedy tylko zechce. W dwa lata potem pobraliśmy się, ale ja nadal dogadzałem swoim nałogom. Całymi nocami bywałem poza domem i wydawałem wszystkie pieniądze. W domu żona z naszym synkiem drżała o mnie, bojąc się najgorszego. Jej życie powoli zamieniało się w koszmar. Płakała i błagała, bym przestał i obiecywałem jej, ze już nie będę, a po kilku dniach byłem znowu pijany i pod działaniem narkotyków.
Raz rodzice Chris /mojej żony/ zaprosili nas, by posłuchać Billy Grahama. Tego wieczoru Chris oddala swe serce Jezusowi i zaczęła się mdlić, bym uczynił to samo. Mówiłem, ze wierze w Boga i nawet uczęszczaliśmy razem na studia biblijne. Chris wzrastała w wierze, a ja nadal nadużywałem narkotyków i alkoholu. Na zewnątrz wyglądałem na wierzącego, ale wewnątrz byłem osamotniony, zły i uzależniony. Jednego ranka jadąc do pracy zdałem sobie sprawę, ze o własnych siłach nigdy nie uwolnię się od alkoholu i narkotyków. Miałem teraz dwoje dzieci, a moje małżeństwo się rozpadało. Zacząłem płakać widząc, jak zagmatwałem swoje życie. W rozpaczy zawołałem do Boga: "Boże, potrzebuje Ciebie!". I oto niewypowiedziany pokój zalał mnie całego. Poczułem, ze krępujące mnie więzy zostały zerwane i byłem wolny! Jakoś wiedziałem, ze już alkohol i narkotyki nigdy mnie nie skuszą.
Chris cieszyła się, widząc, ze czytam Biblie. Zaraz zacząłem tez innym świadczyć o Jezusie. Mówiłem w więzieniach, na ulicach, w miejscach dla bezdomnych, do młodzieży - każdemu, kto tylko chciał słuchać o nadziei, która można znaleźć u stop krzyża. Rok później kupiliśmy dużą farmę z 18-to pokojowym domem, by pracować wśród potrzebującej pomocy młodzieży. Nasz dom nazwaliśmy "Jest miejsce w gospodzie" i Bóg posłał nam ponad 100 młodych ludzi w tarapatach. Opiekujemy się niemi, świadczymy im o Chrystusie i wielu z nich znalazło już ukojenie i radość w Bogu.
Bóg błogosławił mi w cudowny sposób. Mam ufającą mi, kochającą żonę i czwórkę wspaniałych dzieci. Cudownie jest służyć Panu i oboje z żona chcemy nadal ratować młodych ludzi, głosząc im radosna wieść o zbawieniu w Chrystusie. A ja nigdy nie przestanę dziękować Mu i wielbić Go za to, ze mnie wyzwolił z pet grzechu.

Charles McClanahan